Obrońca GKS-u Tychy musi sobie przypomnieć jak się gra w piłkę...

13.05.2013
Paweł Król, z powodu kontuzji, przez niemal rok nie grał w piłkę. - Jestem coraz bliższy powrotu na boisko. Liczę, że jeszcze tej wiosny dostanę szansę gry w rezerwach GKS-u... - zdradza obrońca GKS-u Tychy.
Paweł Król, obrońca GKS-u Tychy, to największy pechowiec w drużynie. Z powodu różnych kontuzji przez rok nie grał w piłkę. Jak przyznał w wywiadzie - mocno "zaprzyjaźnił się" z kulami. - - Był taki moment, że nie mogłem się bez nich obyć. Teraz, niestety, znowu są w użyciu, bo pożyczyłem je Marcinowi Ściańskiemu, który jest właśnie po operacji kolana. Oby kolejnej osobie nie były już potrzebne - opowiada piłkarz.

- Z moimi nogami na szczęście już lepiej. Jestem coraz bliższy powrotu na boisko. Liczę, że jeszcze tej wiosny dostanę szansę gry w rezerwach GKS-u, a potem przyjdzie czas na debiut w pierwszej drużynie. Jednak żeby być gotowym muszę nabrać pewności. Poczuć dystans. Po prostu muszę sobie przypomnieć, jak gra się w piłkę - zdradza Król.

Piłkarz przyznaje, że nie zdawał sobie sprawy, że z powodu kontuzji straci rok gry w piłkę. - Nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że tak się to potoczy. Miałem już w przeszłości kontuzję kolana, więc wiem co to za ból. Teraz jednak, gdy wydawało się, że wszystko wróciło do normy, to, niestety, uraz się odnowił...

-  Przecież zimą pracowałem już na pełnych obrotach. Grałem w sparingach. Potem jednak z dnia na dzień było tylko gorzej. Ból był trudny do wytrzymania. Nie mogłem chodzić po schodach, a co dopiero myśleć o treningu. Pomógł mi dopiero kolejny zabieg. Wierzę, że moje problemy z kolanem to już przeszłość - kończy Król.

Więcej na slask.sport.pl
źródło: slask.sport.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również