Obiecali to walczą. Ruch wygrywa z liderem!
11.03.2017
Dobrze weszli w ten mecz piłkarze Ruchu. W pierwszych fragmentach niemal bez przerwy nękali defensywę przyjezdnych. Brakowało jednak strzałów. Zwłaszcza w 15. minucie, gdy piłkę przy końcowej linii boiska opanował Patryk Lipski, wycofał ją do Łukasza Monety któremu nie udało się trafić w futbolówkę. Z biegiem czasu coraz groźniejsi stawali się gdańszczanie, ale i oni mieli problemy z wykończeniem swoich akcji. Raz potężnie huknął Rafał Wolski, a piłka poleciała obok bramki Libora Hrdlicki.
Ataki "niebieskich" bazowały na szybkości ich ofensywnych graczy. Można było się zastanawiac jak długo wytrzymają takie tempo Jarosław Niezgoda, Miłosz Przybecki, czy Łukasz Moneta. I tak faktycznie było - na kolejne akcje pod pod którąś z bramej trzeba było poczekać do końcowych etapów pierwszej połowy. Najpierw kapitalne dośrodkowanie Patryka Lipskiego zamykał czekający na piłkę w polu karnym Niezgoda, ale po jego uderzeniu Dusan Kuciak końcami palców wybił piłkę na róg. W rewanżu van Kessel po małym bałaganie w obronie "niebieskich" omal nie zaskoczył Hrdlicki.
Druga odsłona rozpoczęła się nieco spokojniej. Dopiero w 51. minucie dynamicznym rajdem lewą stroną w okolice pola karnego przebił się Łukasz Moneta. Został sfaulowany, a z rzutu wolnego doskonale centrował Patryk Lipski. Piłka po głowie Patryka Stolarskiego wpadła do bramki zdezorientowanego Dusana Kuciaka i "niebiescy" cieszyli się z prowadzenia.
Ruch próbował kontrolować grę i długo trzymał ustępującego lidera Lotto Ekstraklasy z dala od swojej bramki. Udawało się przez niespełna 10 minut. Najpierw ww 60. minucie w okolicach szesnastki "niebieskich" rozegrał się mały bilard po którym głową uderzał Gino van Kessel a piłka wylądowała na poprzeczce bramki Libora Hrdlicki. Po chwili szybka akcja prawą stroną zakończyła się dośrodkowaniem Lukasa Haraslina i wyrównaniem autorstwa Marco Paixao z najbliższej odległości. Obaj bohaterowie tej akcji na boisku pojawili się 60 sekund wcześniej!
Gospodarze nie spuścili głów tylko ruszyli, by odzyskać to co wcześniej wywalczyli. Kapitalna, szybka akcja na połowie Lechii najlepszych tego dnia na boisku Lipskiego, Monety i Niezgody. "Lipa" zagrał do skrzydłowego, ten wyłożył piłkę najskuteczniejszemu napastnikowi Ruchu który po raz 9 sezonie trafił do siatki przeciwnika.
Do końca spotkania częściej przy piłce byli goście, chwilami zamykali "niebieskich" na ich połowie, ale to chorzowianie mogli postawić kropkę nad "i". Po indywidualnej akcji Miłosz Przybecki zdeccydował się na potężne uderzenie i gdyby nie to, że trafił w dobrze ustawionego Dusana Kuciaka pewnie byłoby 3:1. Okazję miał też rezerwowy Jakub Arak, ale na tyle długo zwlekał ze strzałem, że ostatecznie krzywdy bramkarzowi z Gdańska nie zrobił.
"Niebiescy" wiosną zdobyli już 10 punktów w 5 meczach. Ten dorobek sprawia, że chorzowianie wyprzedzają w tabeli już nie tylko gliwickiego Piasta i Górnika Łęczna, ale również Śląsk Wrocław. Teoretycznie przy Cichej mogą nawet zacząć myśleć o dogonieniu czołowej ósemki. Niemożliwe? Dziś przed waleczną ekipą Fornalika niemożliwe zdaje się pomału nie istnieć.
Ataki "niebieskich" bazowały na szybkości ich ofensywnych graczy. Można było się zastanawiac jak długo wytrzymają takie tempo Jarosław Niezgoda, Miłosz Przybecki, czy Łukasz Moneta. I tak faktycznie było - na kolejne akcje pod pod którąś z bramej trzeba było poczekać do końcowych etapów pierwszej połowy. Najpierw kapitalne dośrodkowanie Patryka Lipskiego zamykał czekający na piłkę w polu karnym Niezgoda, ale po jego uderzeniu Dusan Kuciak końcami palców wybił piłkę na róg. W rewanżu van Kessel po małym bałaganie w obronie "niebieskich" omal nie zaskoczył Hrdlicki.
Druga odsłona rozpoczęła się nieco spokojniej. Dopiero w 51. minucie dynamicznym rajdem lewą stroną w okolice pola karnego przebił się Łukasz Moneta. Został sfaulowany, a z rzutu wolnego doskonale centrował Patryk Lipski. Piłka po głowie Patryka Stolarskiego wpadła do bramki zdezorientowanego Dusana Kuciaka i "niebiescy" cieszyli się z prowadzenia.
Ruch próbował kontrolować grę i długo trzymał ustępującego lidera Lotto Ekstraklasy z dala od swojej bramki. Udawało się przez niespełna 10 minut. Najpierw ww 60. minucie w okolicach szesnastki "niebieskich" rozegrał się mały bilard po którym głową uderzał Gino van Kessel a piłka wylądowała na poprzeczce bramki Libora Hrdlicki. Po chwili szybka akcja prawą stroną zakończyła się dośrodkowaniem Lukasa Haraslina i wyrównaniem autorstwa Marco Paixao z najbliższej odległości. Obaj bohaterowie tej akcji na boisku pojawili się 60 sekund wcześniej!
Gospodarze nie spuścili głów tylko ruszyli, by odzyskać to co wcześniej wywalczyli. Kapitalna, szybka akcja na połowie Lechii najlepszych tego dnia na boisku Lipskiego, Monety i Niezgody. "Lipa" zagrał do skrzydłowego, ten wyłożył piłkę najskuteczniejszemu napastnikowi Ruchu który po raz 9 sezonie trafił do siatki przeciwnika.
Do końca spotkania częściej przy piłce byli goście, chwilami zamykali "niebieskich" na ich połowie, ale to chorzowianie mogli postawić kropkę nad "i". Po indywidualnej akcji Miłosz Przybecki zdeccydował się na potężne uderzenie i gdyby nie to, że trafił w dobrze ustawionego Dusana Kuciaka pewnie byłoby 3:1. Okazję miał też rezerwowy Jakub Arak, ale na tyle długo zwlekał ze strzałem, że ostatecznie krzywdy bramkarzowi z Gdańska nie zrobił.
"Niebiescy" wiosną zdobyli już 10 punktów w 5 meczach. Ten dorobek sprawia, że chorzowianie wyprzedzają w tabeli już nie tylko gliwickiego Piasta i Górnika Łęczna, ale również Śląsk Wrocław. Teoretycznie przy Cichej mogą nawet zacząć myśleć o dogonieniu czołowej ósemki. Niemożliwe? Dziś przed waleczną ekipą Fornalika niemożliwe zdaje się pomału nie istnieć.
Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk 2:1 (0:0)
1:0 - Stolarski 51'-sam
1:1 - M. Paixao 62'
2:1 - Niezgoda 67'
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Helik, Grodzicki, Koj (82' Oleksy)- Przybecki (90' Trojak), Urbańczyk, Lipski, Surma, Moneta - Niezgoda (84' Arak). Trener: Waldemar Fornalik.
Lechia: Kuciak - Stolarsku, Nunes, Maloca, Wawrzyniak - F. Paixao (61' M. Paixao), Borysiuk (61' Haraslin), Krasić, Slavchev (79' Mila), Wolski - van Kessel. Trener: Piotr Nowak.
Lechia: Kuciak - Stolarsku, Nunes, Maloca, Wawrzyniak - F. Paixao (61' M. Paixao), Borysiuk (61' Haraslin), Krasić, Slavchev (79' Mila), Wolski - van Kessel. Trener: Piotr Nowak.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Żółte kartki: Koj, Arak (Ruch), Mila (Lechia)
Widzów: 7002
Polecane
Ekstraklasa