"O stracie goli zadecydowały błędy w obronie, a nie zmiany w ataku"

11.05.2009
MKS Kluczbork nadal co prawda zajmuje fotel lidera II ligi, ale po pechowym remisie w Zielonej Górze przewaga nad "grupą pościgową" zmalała do czterech punktów.
Dlaczego pechowym? Otóż podopieczni Andrzeja Polaka na kwadrans przed zakończeniem meczu prowadzili na boisku Lechii dwoma bramkami. - Atmosfera w szatni po ostatnim gwizdku nie była najlepsza. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że korzystny wynik można było "dowieźć" do końca - mówi trener MKS-u.

Jeszcze przy stanie 0-2 szkoleniowiec zdjął z murawy ofensywnie usposobionego Piotra Sobottę. Chwilę przed utratą drugiej bramki do szatni powędrował natomiast Waldemar Sobota. - Zmiany nie miały wpływu na wynik - zapewnia Polak. - Za obu tych piłkarzy wprowadziłem przecież napastników (Patryka Tuszyńskiego i Tomasza Jasińskiego - przyp. red.). Chciałem po prostu ożywić nasz atak. O trafieniach gospodarzy zadecydowały z kolei błędy w obronie - dodaje.

- Jakby nie patrzeć, to ósmy kolejny mecz bez porażki. Nie takie kluby jak my dostawały zadyszki. Pokazał to choćby niedzielny pojedynek Wisły z Legią. Drużyna, która myśli o awansie do I ligi, nie może jednak tak głupio tracić punktów - kończy Andrzej Polak.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również