O nowych klubach pomyślą latem, teraz liczy się Puchar Polski!
18.05.2009
Bilety sprzedają się jak świeże bułeczki. Z puli piętnastu tysięcy, które otrzymali "Niebiescy", zostało ich ledwie 2,5-3 tysiące. Kibice odzyskali wiarę w swój zespół za sprawą Waldemara Fornalika. Nowy trener szybko trafił do zawodników i dzięki temu bilans ma naprawdę świetny. Chorzowianie nie ponieśli porażki, notując trzy zwycięstwa i dwa remisy. Jeden punkt wywalczyli nie tak dawno temu w Poznaniu z Lechem, czyli pucharowym konkurentem. - Nie będziemy szeroko analizowali gry "Kolejorza". Pokażę zawodnikom jedynie fragmenty z tego ostatniego spotkania - zapowiada Waldemar Fornalik.
Obecny szkoleniowiec znajdował się w kadrze "Niebieskich" w 1993 roku, kiedy ci w finale Pucharu Polski zagrali z GKS-em Katowice. - Pamiętam tamten mecz. Przegraliśmy po rzutach karnych. Ja nie mogłem wystąpić, bo nie zostałem uprawniony. Przypomnę, że wtedy tak daleko awansowały rezerwy Ruchu, a to wiązało się z pewnymi procedurami - wspomina Fornalik.
Wracając do codzienności, to z Gdyni jego drużyna wróciła mocno poobijana. Kadra zamiast skurczyć, poszerzy się jednak o Gabora Strakę. - Mając w perspektywie taki mecz, każdy zagryzie zęby. Szczerze? To już w drodze powrotnej na Śląsk wylizaliśmy rany - uśmiecha się Rafał Grodzicki.
Podstawowy obrońca nie ukrywa, że po zakończeniu sezonu będzie się zastanawiał nad przyszłością. Kilku z jego kolegów już uruchomiło menedżerów. Bez przytaczania nazwisk, najlepsi zawodnicy Ruchu są już zmęczeni wiecznymi zaległościami, dlatego zdobycie Pucharu Polski jest dla nich świetną szansą, aby wywalczyć angaże w bogatszych klubach. - Zresztą będziemy chyba do tego zmuszeni, czytając wypowiedzi przedstawicieli władz klubu - stwierdzają zgodnie.
Przypomnijmy. - Latem zamierzamy wystawić na listę transferową 14 graczy i szukać w ich miejsce tańszych wzmocnień - zapowiedział przed tygodniem Mariusz Klimek, de facto właściciel klubu.
Obecny szkoleniowiec znajdował się w kadrze "Niebieskich" w 1993 roku, kiedy ci w finale Pucharu Polski zagrali z GKS-em Katowice. - Pamiętam tamten mecz. Przegraliśmy po rzutach karnych. Ja nie mogłem wystąpić, bo nie zostałem uprawniony. Przypomnę, że wtedy tak daleko awansowały rezerwy Ruchu, a to wiązało się z pewnymi procedurami - wspomina Fornalik.
Wracając do codzienności, to z Gdyni jego drużyna wróciła mocno poobijana. Kadra zamiast skurczyć, poszerzy się jednak o Gabora Strakę. - Mając w perspektywie taki mecz, każdy zagryzie zęby. Szczerze? To już w drodze powrotnej na Śląsk wylizaliśmy rany - uśmiecha się Rafał Grodzicki.
Podstawowy obrońca nie ukrywa, że po zakończeniu sezonu będzie się zastanawiał nad przyszłością. Kilku z jego kolegów już uruchomiło menedżerów. Bez przytaczania nazwisk, najlepsi zawodnicy Ruchu są już zmęczeni wiecznymi zaległościami, dlatego zdobycie Pucharu Polski jest dla nich świetną szansą, aby wywalczyć angaże w bogatszych klubach. - Zresztą będziemy chyba do tego zmuszeni, czytając wypowiedzi przedstawicieli władz klubu - stwierdzają zgodnie.
Przypomnijmy. - Latem zamierzamy wystawić na listę transferową 14 graczy i szukać w ich miejsce tańszych wzmocnień - zapowiedział przed tygodniem Mariusz Klimek, de facto właściciel klubu.
Polecane
Ekstraklasa