Nowy napastnik Piasta chce przełamać kompleks ekstraklasy

18.07.2009
Po odejściu Folca, Koczona i Prędoty w Gliwicach zmalała liczba napastników. Ilość nie oznaczała jakości. Dlatego ściągnięto Przemysława Łudzińskiego, który ma wpłynąć na skuteczność.
Łudziński jest drugim nowym napastnikiem Piasta, wcześniej do zespołu dołączył Roman Maciejak z Nielby Wągrowiec. Czy były snajper Śląska Wrocław okaże się zbawieniem najmniej skutecznego zespołu ekstraklasy minionego sezonu? - Z takim zadaniem tutaj trafiłem. Ostatnio grywałem mniej, ale to nie oznacza, że zapomniałem jak trafiać do siatki - zapowiada 26-letni zawodnik.

To nie pierwsza przygoda piłkarza z Górnym Śląskiem. W przeszłości Łudziński grał w Ruchu Chorzów przez 2,5 roku. - Bardzo miło wspominam ten okres. Można powiedzieć, że miałem nawet dość spory wkład w awans tego klubu do ekstraklasy - przyznaje napastnik. W owym sezonie, gdy "Niebiescy" wywalczyli powrót w szeregi elity, wychowanek Rossy Rosnowo strzelił 11 goli, w tym osiem w rozgrywkach ligowych. - Niestety, później nie szło mi już tak dobrze. Przyplątała się kontuzja i nie zdołałem wywalczyć miejsca w składzie - opowiada Łudziński. - Stąd decyzja o przeprowadzce do Śląska Wrocław - dodaje.

Również i w tym zespole napastnik rozpoczął niezwykle efektownie. 14 zdobytych bramek to dorobek Łudzińskiego w barwach wrocławian, a co najważniejsze zespół także awansował do ekstraklasy. Tutaj niestety historia ponownie zatoczyła koło. Ofensywnie usposobiony piłkarz w najwyższej klasie rozgrywkowej nie często otrzymywał  szansę na grę od trenera Ryszarda Tarasiewicza. Efekt? Zaledwie 12 występów i dwa trafienia na koncie. - Nie było tego zbyt wiele, a od napastników oczekuje się przede wszystkim strzelania goli. Nadeszła więc pora na kolejną zmianę barw. Wierzę, że to właśnie w Gliwicach uda mi się podreperować konto w ekstraklasie, zarówno jeśli chodzi o występy na boisku, jak również liczbę bramek - mówi piłkarz.

O miejsce w ataku Łudziński będzie rywalizował z Sebastianem Olszarem, Jakubem Smektałą i Maciejakiem. Choć Piast w ubiegłym sezonie grywał zazwyczaj jednym napastnikiem, to jednak patrząc na dotychczasowe sparingi, można śmiało zaryzykować tezę, że trener Dariusz Fornalak będzie chciał mieć na boisku w każdym ze spotkań dwóch "snajperów". - To jednak nie gwarantuje mi miejsca w wyjściowej jedenastce, o które muszę powalczyć na treningach. Rywalizacja jest spora, a pewniaków do gry nie ma - kończy piłkarz.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również