Nowacki nie znalazł się w kadrze meczowej Ruchu na Zagłębie

20.08.2009
- Nigdy nie powiedziałem, że nie chcę grać w zespole z Chorzowa - zastrzega Marcin Nowacki, który dzisiaj rozmawiał na ten temat z władzami klubu. Najbliższy mecz ligowy zobaczy jednak w telewizji.
Po ostatnich publikacjach prasowych, w których Nowacki nie krył zainteresowania ofertą Odry Wodzisław, znalazł się w ogniu krytyki kibiców, a także działaczy Ruchu. Dzisiaj Marcin Nowacki spotkał się z Mirosławem Mosórem. - Dyrektor, jako były piłkarz, "czuje" temat i sądzę, że wszystko sobie wyjaśniliśmy. Sytuacja w ostatnim czasie obróciła się przeciwko mnie, nie zawsze byłem dobrze rozumiany. Nigdy nie powiedziałem, że nie chcę grać w zespole z Chorzowa. Mnie zależy tylko na tym, aby grać w ekstraklasie częściej. Dlatego stwierdziłem, że może w innym klubie te szanse byłyby większe. Na dziś temat Odry jest jednak zamknięty - zaznacza Nowacki.

28-latek rozmawiał również z Waldemarem Fornalikiem. Nie istnieje rzekomy temat, aby miał zostać przeniesiony do zespołu z Młodej Ekstraklasy. - Trener nie ma do mnie zastrzeżeń, jeśli chodzi o zaangażowanie. Wie, że nie zrezygnowałem z walki o skład. Podjąłem rękawicę już dawno i nic się nie zmienia - mówi "Mały", który do Lubina jednak nie jedzie. Faktem jest, że dał bardzo słabą zmianę w meczu z Arką Gdynia. - Mam pretensje tylko do siebie. Biegałem zamiast się mądrze ustawiać. Oczekuję od siebie znacznie więcej i wierzę, że wreszcie "zapalę".

Nowacki piątkowe spotkanie z Zagłębiem Lubin zobaczy zatem w domu. Jego miejsce w autokarze zajął Daniel Feruga. - Dawno nie oglądałem meczu na żywo swojego zespołu w telewizji. Cóż, czasami się człowiek cofa, żeby potem zrobić duży krok do przodu. Atmosfera w Ruchu jest fajna. Będę trzymał kciuki, aby koledzy podtrzymali passę - zapewnia Marcin.

Dodajmy, że wedle zapewnień rzecznika prasowego, dzisiaj na konta zawodników przelane zostały podobno ostatnie zaległości dotyczące pensji.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również