Niezwykle udany "pierwszy raz" 19-letniego napastnika Ruchu

16.03.2009
Artur Sobiech przeczuwał, że wybiegnie w pierwszym składzie "Niebieskich" w meczu z Polonią Bytom. Efekt? Strzelił gola, na który chorzowianie czekali od początku roku, a do tego zaliczył asystę.
- Czułem, że zagram, a pewności nabrałem po indywidualnej rozmowie z trenerem Pietrzakiem - mówi nastoletni zawodnik, który po raz pierwszy zagrał od pierwszej minuty w ekstraklasie. Wcześniej na jej boiskach zdobył już gola w potyczce z Cracovią. Jeszcze skuteczniejszy był w Pucharze Ekstraklasy.

Komu strzelił wówczas aż dwa gole? - Polonii Bytom. Widać dobrze mi się gra z tą drużyną - uśmiecha się utalentowany napastnik, szlifowany od długich miesięcy na Cichej.- Cieszy, że trener mi zaufał, a ja mogłem mu odpłacić się golem. Ufam, że w kolejnych meczach dostanę szansę i postaram się ją jak najlepiej wykorzystać - dodaje Sobiech. Przy drugiej bramce z sobotniego meczu, to on dograł leżąc do Remigiusza Jezierskiego. Wcześniej posłał piłkę w równie nietypowy sposób. - Bo brzuchem - tłumaczy.

Patrząc na grę Sobiecha serce rosło Mariuszowi Klimkowi. - Z przyjemnością patrzyło się na tego młodego chłopaka. Nie miał właściwie strat. Świetnie przyjmował piłkę i się obracał, dobrze zastanawiał... Zupełnie tak, jakby lata spędził już na ligowych boiskach. Był niesłychanie pożyteczny - chwali główny udziałowiec Ruchu Chorzów S.A.

Sobiech jest wychowankiem Grunwaldu Ruda Śląska, lecz do młodzieżowych zespołów Ruchu trafił już kilka lat temu.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również