Nieźle główkowali przy Okrzei. Gole tylko w pierwszym kwadransie

09.04.2017
W meczu Piasta Gliwice z Lechią Gdańsk padły dwie bramki i obie zostały zdobyte po uderzeniach głową. Z remisu mniej zadowoleni mogą być goście, ponieważ to oni częściej i groźniej atakowali. Po strzale Flavio Paixao piłka odbiła się od poprzeczki.
Norbert Barczyk/Press Focus
Patrząc na tabelę Lotto Ekstraklasy, faworyt dzisiejszego spotkania wydawał się oczywisty. Jeśli jednak sprawdzi się jak Lechia Gdańsk radzi sobie w meczach wyjazdowych, to spojrzenie nieco się zmienia. Gliwiczanie nie musieli czekać jak na ścięcie, tym bardziej, że już po 10 minutach zdobyli bramkę. Gerard Badia, który dzisiaj rozgrywał setny mecz ligowy dla Piasta, został sfaulowany przez Pawła Stolarskiego z boku boiska. Hiszpan idealnie dośrodkował z rzutu wolnego, a w polu karnym Rafałowi Janickiemu uciekł Aleksandar Sedlar, który uderzeniem głową zdobył swojego drugiego gola w tym sezonie.

Gospodarze prowadzili jednak zaledwie dwie minuty - gdańszczanie wyrównali po... rzucie wolnym. Dobrą centrą popisał się Rafał Wolski, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Mario Maloca. Trzeba zaznaczyć, że w tej sytuacji na spalonym był Milos Krasić, który również walczył o piłkę. Dwie bramki w pierwszym kwadransie gry dawały nadzieje, że w kolejnych minutach będziemy oglądać kolejne trafienia. Tych jednak już nie było. Oba zespoły jeśli już dochodziły do strzałów, to głównie po stałych fragmentach gry. Jedynie Marco Paixao był bliski zdobycia gola z akcji - po bardzo dobrym zagraniu Lukasa Haraslina przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzył pod poprzeczkę z przewrotki - Jakub Szmatuła popisał się udaną interwencją.

Lechia częściej była przy piłce i częściej też stwarzała zagrożenie pod bramką rywala. W drugiej połowie było podobnie - gdańszczanie od jej początku ruszyli do ataku i kilka razy kotłowało się w polu karnym Piasta. Głównie za sprawą Haraslina, który rozgrywał bardzo dobre zawody. Po jego zagraniu w poprzeczkę z kilu metrów trafił Flavio Paixao, a chwilę później - również po podaniu Słowaka - bez przyjęcia uderzył Marco Paixao, ale trafił w Patrika Mraza, który stał tuż przed bramką.

Później dobrze pokazali się rezerwowi - kilka minut po wejściu na boisko groźnie uderzał Maciej Jankowski. Również golem, po mocnym uderzeniu z dystansu pod poprzeczkę, przywitać mógł się Simeon Sławczew. W obu tych sytuacjach bez zarzutu spisali się bramkarze, którzy do końca spotkania nie dali się już pokonać - choć mało brakowało, by po klopsie Szmatuły to goście wyjechali z trzema punktami. Bramkarz Piasta chciał zatrzymać piłkę nogą, jednak zrobił to tak niefortunnie, że... musiał ratować się interwencją na linii bramkowej. Chwilę przed zakończeniem meczu sytuację zmarnował jeszcze Badia.

Oba zespoły podzieliły się punktami. W przypadku Piasta oznacza to, że gliwiczanie zrównali się w tabeli z Arką Gdynia, Cracovią i Ruchem Chorzów. Przewaga nad Górnikiem Łęczna wynosi cztery "oczka".

Piast Gliwice - Lechia Gdańsk 1:1 (1:1)
1:0 - Sedlar, 10'
1:1 - Maloca, 12'

Piast: Szmatuła - Szeliga, Korun, Sedlar, Mraz - Badia, Murawski, Pietrowski (58' Jankowski), Flis (46' Żivec) - Papadopulos (43' Sekulski), Masłowski. Trener: Dariusz Wdowczyk.

Lechia: Kuciak - Stolarski, Janicki, Maloca, Wawrzynak (61' Nunes) - Brysiuk - Haraslin (67' Sławczew), Krasić, Wolski, F. Paixao - M. Paixao (81' Kuświk). Trener: Piotr Nowak.

Żółte kartki: Sedlar, Mraz - Borysiuk, Maloca.
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 5974.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również