Nieunikniona katastrofa Polonii Bytom [OPINIA]

28.11.2013
Po spadku z I ligi były w Bytomiu ambitne (zbyt) plany natychmiastowego powrotu. Po jesieni trzeba się martwić, by Polonia nie grała za chwilę w III lidze śląsko-opolskiej. Nie ma w tym nic dziwnego.
Już samo zwolnienie Jacka Trzeciaka wydało mi się kuriozalne. Klub utrzymywał się w czołówce i raczej nie grał poniżej możliwości piłkarzy. Polonia nie ma tak mocnej kadry i nie jest na tyle stabilna finansowo i  organizacyjnie, by tegoroczny awans był dla niej oczywistością. Wiadomo, to wielka firma, którą po prostu chciałoby się widzieć wyżej, wiadomo, że dwa mistrzostwa Polski, Puchar Rappana i Edward Szymkowiak, ale zachowując się tak, jak robią to bytomscy działacze, raczej oddalają, a nie przybliżają perspektywę powrotu na należne miejsce.

Kiedy nie wszystko jest jak należy - a nie jest wielką tajemnicą, że w Polonii nie wszystko jest jak należy - wielkim skarbem, czymś najlepszym, co można sobie tylko wymarzyć, są tzw. legendy. Czyli ludzie, którzy są oddani klubowi. Nie pracują w nim, by zarobić, ale mimo tego, że regularnie nie zarabiają. Gdyby Jacek Trzeciak powiedział, OK, miarka się przebrała, Polonia jest ważna, lecz jej nazwą nie nakarmię rodziny, każdy średnio rozgarnięty człowiek mógłby to zrozumieć. Jeśli jednak Trzeciak nie doszedł jeszcze do ściany, to na miejscu działaczy bym mu dziękował i robił wszystko, żeby odsunąć moment, w którym odejdzie. Ten człowiek robił drużynę. Może nie na awans w tym roku, ale też nie na spadek. W tym roku fałszywy krok i lecisz z ligi. A Trzeciak trzymał tę drużynę daleko od kreski. Nawet jeśliby nie awansował, to dałby Polonii przetrwanie. Nie w tym roku, to w następnym. Świat się jeszcze nie kończy, jego następny koniec jest zaplanowany bodaj na 2027 rok.

Działacze, w imię swoich chorych ambicji, wyrzucili go sami. Mam wrażenie, że w takiej Bytovii kasa i zawodnicy są zdecydowanie lepsi, trener doświadczony jak mało który w Polsce, a wyników i tak nie ma. Awansować to nie jest takie hop-siup.

Kiedy u nas umiera legenda, żegna się ją z wszelkimi honorami. Minuta ciszy, szare zdjęcia, piękne wspomnienia, flagi opuszczone do połowy masztu. To znakomicie. Należy im się. Ale najlepiej by było, gdybyśmy zaczynali doceniać legendy jeszcze za życia. Póki co za często nimi poniewieramy, bo wiemy, że one i tak nie wyrzekną się klubu. Jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi, Polonia stała się drugim życiem Trzeciaka i jak raz, czy drugi go zwolnią, to i tak wróci. Nikt nie jest większy niż klub, nawet prezes, który cię niesprawiedliwie wyrzuca.

Sytuacja z Trzeciakiem pokazała jednak nie tylko, że u nas nie szanuje się legend. Pokazała też, że bytomski klub jest postawiony na głowie i tak zarządzany musi pójść na dno. Otóż w miejsce legendy zatrudniono (chyba) dobrego trenera, który jednak skasował:

- horrendalne pieniądze za sam podpis na kontrakcie, zastrzegając, że dopóki nie zostaną one wypłacone nie wyjdzie na trening.

- horrendalną pensję.

A dodatkowo miał w kontrakcie klauzulę o możliwości bezwarunkowego odejścia w przypadku pojawienia się oferty z wyższej ligi.

Do samego Skowronka nie mam najmniejszych pretensji. Gdybym ja dostał ofertę z Bytomia, zachowałbym się tak samo - gdybym rzucił im zaporową cenę, a oni by się na nią zgodzili (!) to grzechem byłoby nie podjąć tej pracy. Podejrzewam, że trener oprócz tej kasy za podpis za wiele nie zarobił, ale znacząco przyczynił się do powiększenia długów Polonii. Działacze wychodzą z założenia, że lista wierzycieli jest tak długa, iż jedno nazwisko w tę czy we w tę nie zrobi różnicy?

Nie widzę żadnej przyszłości dla klubu, który mając na nie za wysokim kontrakcie swoją ikonę, osiągającą z drużyną wyniki na miarę potencjału, zatrudnia za spore pieniądze (których nie ma) trenera nieakceptowanego przez kibiców, który nie poprawia wyników. Teraz ten trener odchodzi, bo nie ma kasy i trzeba będzie zatrudnić kolejnego. Lista dłużników się powiększa. Tak zarządzany klub w krótkim okresie może nawet się utrzymać w lidze, może notować przyzwoite wyniki, ale w długim okresie musi pójść dno. A Polonia raczej cały czas nabiera wody - przecież już wystarczająco długo obraz zaciemniali piłkarze. Ile jednak można? Spadli z ekstraklasy, spadli z I ligi, spadli z I ligi drugi raz. Gorzej się nie da? Nie ma pieniędzy, których nie można roztrwonić. Założenie, że gorzej się nie da, byłoby dla działaczy bardzo wygodne. Dopóki jednak nie pociągną klubu do C klasy, będzie to założenie błędne. Z II ligi - eureka - też można spaść.

Działacze Polonii zrobili fałszywy krok w sezonie, który nie wybacza błędów. Polonia będzie się musiała bardzo postarać, by nie spaść do III ligi. O to, że się kiedyś odbuduje jestem spokojny - takie kluby nie znikają tak po prostu z mapy. Mam tylko nadzieję, że zdąży przed końcem świata.

Michał Trela


autor: Michał Trela

Przeczytaj również