Nietakt przy meczu Ruchu? "To mi tchnie zapyziałą przeszłością"

14.05.2010
"Niebieskim", którzy będą toczyć z Legią korespondencyjny bój o Ligę Europejską, posędziuje Marek Karkut z Warszawy. - Nie doszukuję się tu niczego niestosownego - mówi Sławomir Stępniewski.
Polscy kibice mają prawo być niejako "napiętnowani" aferą korupcyjną w naszym futbolu. W końcu przez miesiące co rusz docierały do nich informacje o kolejnych zatrzymanych. Działaczach, trenerach, piłkarzach i sędziach. Nie ma się zatem co dziwić, że przydzielenie do meczu Korona Kielce - Ruch Chorzów sędziego Marka Karkuta wzbudziło u fanów z Cichej - delikatnie mówiąc - mieszane uczucia. Przecież arbiter ten pochodzi z Warszawy, a tamtejsza Legia to jedyny zespół, który może zgarnąć kosztem "Niebieskich" przepustkę do Europy...

Sławomir Stępniewski, były szef Kolegium Sędziów PZPN, a obecnie ekspert stacji Canal +, zastrzeżeń fanów Ruchu jednak nie rozumie. - Rozjemców, którzy byli nieuczciwi, w piłce już nie ma, a jeśli nawet są, to trafią zaraz do prokuratury - zauważa i zwraca uwagę na zupełne błędny tok myślenia wielu ludzi w Polsce, którzy - jego zdaniem - na siłę doszukują się podtekstów.

- Takie węszenie skandali tchnie mi zapyziałą przeszłością. Jakoś na Zachodzie tego typu sytuacje w ogóle nie są problemem. Zresztą, proszę tylko spojrzeć... Już jakiś czas temu nie obowiązuje w Polsce zasada, że arbiter liniowy nie może pracować przy spotkaniu klubu z miasta, w którym on sam mieszka. I o to nikt pretensji nie ma... - zauważa Stępniewski.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również