"Niestety, Odra będzie walczyła o utrzymanie. I to do samego końca"

17.01.2011
- Odrę czeka trudna wiosna. Zespół się sypie, zwalnia się trenera, który wykonał naprawdę dobrą robotę. Na dodatek obniża się i tak niskie premie - mówi żegnający się z klubem Krzysztof Markowski.
Gdy władzę w Odrze Wodzisław przejęli Czesi, Krzysztof Markowski podkreślał, że rozumie, przed jak trudną sytuacją stanęli. - Od samego początku muszą zmagać się z mnóstwem kłopotów. Nie wiem nawet, czy zdawali sobie sprawę, że jest ich aż tyle - mówił w listopadzie. Dziś jednak w obronę już ich nie bierze. - Byłem do nich pozytywnie nastawiony, a skoro prosili o miesiąc spokoju, to ode mnie go dostali. Tyle że minęło tych miesięcy kilka, a nadal nie ma żadnej poprawy. My - zawodnicy - czuliśmy się w klubie niepotrzebni. Nikt z władz nie chciał z nami rozmawiać - wskazuje 32-latek.

- Gdyby utrzymać skład z jesieni i wzmocnić go trzema solidnymi nazwiskami, to w następnym sezonie celem mógłby być już nie środek tabeli, ale coś więcej. Tymczasem zespół się sypie, zwalnia się trenera Skrobacza, który w dziewięciu meczach zrobił siedemnaście punktów. Na dodatek obniża się i tak niskie już premie. Coś tu nie gra... - zaznacza Markowski. Tym samym w kontekście rundy wiosennej wróży wodzisławianom raczej trudne chwile...

- Dziś największym plusem Odry jest dorobek z jesieni. 24 punkty to naprawdę sporo. Zwłaszcza że zespół ma dobry terminarz i takimi ekipami jak Warta Poznań, GKP Gorzów Wielkopolski czy Dolcan Ząbki zagra u siebie - zauważa. - Kiedyś w szatni obliczyliśmy, że pięć zwycięstw powinno dać Odrze spokojne utrzymanie. Ale czy wygrane przyjdą? Zależy, jaki skład zmontują. W lecie udało się jeszcze zebrać dobrych zawodników, ale tym razem będzie o to znacznie ciężej. Dlatego - niestety - trzeba nastawić się na to, że drużyna będzie walczyła o utrzymanie. I to do samego końca.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również