"Niedźwiedzia przysługa" trenera dla Jerzego Brzęczka

12.05.2009
- Chciałem się przygotować jak najlepiej do gry i... chyba przesadziłem trochę z obciążeniami podczas ostatnich treningów - tak Jerzy Brzęczek tłumaczy swą słabszą dyspozycję w meczu z Arką.
To miał być wielki come back do drużyny. Niemal miesiąc wcześniej Jerzy Brzęczek nie dokończył konfrontacji z Odrą Wodzisław z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego. Stracił ponad dwa tygodnie treningów, powrócił do zajęć dopiero w dniach poprzedzających piątkowe spotkanie z Arką Gdynia.

Jurij Szatałow uznał, że to wystarczy doświadczonemu zawodnikowi i desygnował go do gry od pierwszej minuty. Nie spodziewał się, że w ten sposób wyrządza mu "niedźwiedzią przysługę". - Już na rozgrzewce czułem, że coś z mięśniami jest nie w porządku - przyznaje Brzęczek.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również