Niedzielan: W decydującym momencie sędziemu przytrafił się wielbłąd
13.03.2011
- Z jednej strony, mamy niedosyt, bo grając u siebie i strzelając trzy bramki, musimy wygrać mecz. Tak się jednak nie dzieje... Z drugiej strony, przegrywając 0-2, podnieśliśmy się z kolan i zremisowaliśmy na 2-2, a potem ze stanu 2-3 doprowadziliśmy do 3-3. Czyli trzeba też przyjąć ten mały punkcik, bo tak naprawdę mogliśmy zostać z ręką w nocniku. Jednoznacznie trudno określić, czy mamy się cieszyć, czy płakać. Na razie jednak rozpaczamy - przyznał "Wtorek".
Były napastnik Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów odniósł się również do pracy arbitrów. - Zwykle staram się nie oceniać pracy sędziów, ale trzeba przyznać, że na pewno nam nie pomagają w tym sezonie. Jest 84. minuta, wynik 3-3 i Maciek Tataj wychodzi na sytuację sam na sam. To był naprawdę decydujący moment spotkania i sędzia popełnił nie błąd, tylko wielbłąda, odgwizdując pozycję spaloną. My, piłkarze, jesteśmy ciągle oceniani i krytykowani. Arbitrzy więc też powinni brać odpowiedzialność za swoją pracę - podkreślił Niedzielan.
Były napastnik Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów odniósł się również do pracy arbitrów. - Zwykle staram się nie oceniać pracy sędziów, ale trzeba przyznać, że na pewno nam nie pomagają w tym sezonie. Jest 84. minuta, wynik 3-3 i Maciek Tataj wychodzi na sytuację sam na sam. To był naprawdę decydujący moment spotkania i sędzia popełnił nie błąd, tylko wielbłąda, odgwizdując pozycję spaloną. My, piłkarze, jesteśmy ciągle oceniani i krytykowani. Arbitrzy więc też powinni brać odpowiedzialność za swoją pracę - podkreślił Niedzielan.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów