Niedzielan: W decydującym momencie sędziemu przytrafił się wielbłąd

13.03.2011
- Jednoznacznie trudno określić, czy mamy się cieszyć, czy płakać. Na razie jednak rozpaczamy - stwierdził po remisie z Polonią Bytom Andrzej Niedzielan, napastnik Korony Kielce.
- Z jednej strony, mamy niedosyt, bo grając u siebie i strzelając trzy bramki, musimy wygrać mecz. Tak się jednak nie dzieje... Z drugiej strony, przegrywając 0-2, podnieśliśmy się z kolan i zremisowaliśmy na 2-2, a potem ze stanu 2-3 doprowadziliśmy do 3-3. Czyli trzeba też przyjąć ten mały punkcik, bo tak naprawdę mogliśmy zostać z ręką w nocniku. Jednoznacznie trudno określić, czy mamy się cieszyć, czy płakać. Na razie jednak rozpaczamy - przyznał "Wtorek".

Były napastnik Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów odniósł się również do pracy arbitrów. - Zwykle staram się nie oceniać pracy sędziów, ale trzeba przyznać, że na pewno nam nie pomagają w tym sezonie. Jest 84. minuta, wynik 3-3 i Maciek Tataj wychodzi na sytuację sam na sam. To był naprawdę decydujący moment spotkania i sędzia popełnił nie błąd, tylko wielbłąda, odgwizdując pozycję spaloną. My, piłkarze, jesteśmy ciągle oceniani i krytykowani. Arbitrzy więc też powinni brać odpowiedzialność za swoją pracę - podkreślił Niedzielan.
źródło: Korona Kielce

Przeczytaj również