Niedzielan: Dostałem knock-down, ale wstaję. Walczę dalej
26.07.2009
Tak naprawdę, Andrzej Niedzielan ostatni ciekawy mecz na polskich boiskach rozegrał w listopadzie 2003 roku z Manchesterem City. Nie liczymy występów w kadrze. Przeprowadzka do NEC Nijmegen była pomyłką, tak jak związanie się z klubem z Krakowa. - Dostałem knock-down, ale wstaję. Walczę dalej. Przyjąłem do wiadomości, że szczęścia muszę szukać w innym otoczeniu. Mam 30 lat, ale cały czas czuję się młody. Nie mam w nogach 600 meczów, piłka sprawia mi przyjemność. Nie chcę z tego rezygnować. Jeszcze nie teraz - podkreśla Niedzielan na łamach Magazynu Futbol.
- Nikt inny nie zna mnie tak dobrze, jak ja sam. Wiem, na co mnie stać, wiem, ile mogę jeszcze zdziałać. Gdybym miał świadomość, że dalsza gra w piłkę narazi mnie tylko na szyderstwa, że to będzie jedna wielka frustracja, to bym się w to nie pchał. Poszedłbym do domu, powiedział do żony "jedziemy na wakacje" i tyle. Ja jednak jestem cały czas zawzięty, bo choć w ostatnim czasie wiele spraw nie potoczyło się dla mnie tak, jakbym chciał, mam poczucie własnej wartości - dodaje nowy napastnik Ruchu.
- Nikt inny nie zna mnie tak dobrze, jak ja sam. Wiem, na co mnie stać, wiem, ile mogę jeszcze zdziałać. Gdybym miał świadomość, że dalsza gra w piłkę narazi mnie tylko na szyderstwa, że to będzie jedna wielka frustracja, to bym się w to nie pchał. Poszedłbym do domu, powiedział do żony "jedziemy na wakacje" i tyle. Ja jednak jestem cały czas zawzięty, bo choć w ostatnim czasie wiele spraw nie potoczyło się dla mnie tak, jakbym chciał, mam poczucie własnej wartości - dodaje nowy napastnik Ruchu.
Polecane
Ekstraklasa