"Niebieska" fabryka znowu działa! Niezgoda już dogonił "Stępla"
28.10.2016
Jakub Arak i Eduards Visnakovs długo walczyli o schedę po Mariuszu Stępińskim. Reprezentant Polski i najskuteczniejszy krajowy napastnik ubiegłego sezonu w polskiej Ekstraklasie zanim odszedł do francuskiej Ligue 1 jeszcze w bieżących rozgrywkach zdążył "zrobić" kilka punktów dla podopiecznych trenera Waldemara Fornalika. W większości klubów odejście tak dobrego i wpływającego na wynik zespołu zawodnika byłoby sporym kłopotem. Ruch też nie wyszedł z całej sytuacji bez szwanku, ale zdaje się, że znowu bardzo szybko poradził sobie z "dziurą" w ataku. Araka i "Wiśnię" pogodził Jarosław Niezgoda - 21-latek wypożyczony z warszawskiej Legii który nadspodziewanie szybko zadomowił się w Chorzowie i całej piłkarskiej elicie.
Niezgoda zagrał dla "niebieskich" dopiero cztery razy, w każdym spotkaniu dał jednak zespołowi naprawdę dużo. Zadebiutował w Gdańsku, gdzie po pierwszej połowie zmienił zawodzącego Visniakovsa. Wyraźnie ożywił poczynania chorzowian z przodu, a w końcówce za faul na byłym graczu Wisły Puławy powinien zostać podyktowany rzut karny.
Od tamtego czasu Niezgoda w trzech kolejnych meczach wychodził w podstawowym składzie Ruchu i za każdym razem wpisywał się na listę strzelców, będąc jednocześnie wyróżniającym się graczem na tle kolegów i rywali. Trafienia z Piastem i Zagłębiem punktów nie dały, ale już gra w meczu z Koroną przełożyła się na efektowne zwycięstwo. Gol po niesygnalizowanym strzale zza "szesnastki", a do tego kapitalna akcja po której strzał Niezgody dobił Łukasz Moneta - w dużej mierze postawie swojego najmłodszego napastnika zawdzięczali "niebiescy" ligowe przełamanie.
Tym samym Niezgoda w sezonie 2016/17 może pochwalić się już takim samym dorobkiem bramkowym jak... Mariusz Stępiński. "Stępel" zdążył zagrać w tym sezonie dla Ruchu 5 spotkań (326 minut, 3 mecze w wyjściowym składzie), w których zdobył 3 gole. Tyle samo trafień w 4 meczach ma wychowanek Opolanina Opole Lubelskiej, ale on potrzebował na nie o prawie 100 minut mniej! Statystyki pokazują, że są jednak elementy, w których tylko tej jesieni Niezgoda wyraźnie ustępuje bardziej doświadczonemu rówieśnikowi. Stępiński żegnał się z Ruchem świetną statystyką celnych podań - 83 procent zagrań trafiających do adresata to do teraz najlepsza średnia dla napastników w trwającym sezonie! W tym elemencie wprowadzany dopiero do elity Niezgoda ustępuje nie tylko "Stęplowi", ale notuje liczby poniżej ligowej średniej - 63 procent. Z Koroną widać było jednak w tym elemencie sporą poprawę - Niezgoda popsuł zaledwie 26 procent podań.
Bardzo podobnie kształtują się statystyki strzałów na bramkę przeciwnika - Stępiński u progu rozgrywek uderzał 11 razy, a pięć z tych strzałów leciało w światło bramki. Bilans Niezgody? 8 strzałów w tym połowa celnych. Niezgoda wygrywa dużo mniej pojedynków w ataku, zdecydowanie słabiej radzi sobie jeszcze w odbiorze, ale i te elementy funkcjonowały u niego w meczu z Koroną zdecydowanie lepiej niż we wcześniejszych starciach.
W meczu z Koroną trener Waldemar Fornalik zdecydował się na grę dwójką nominalnych napastników. Eduards Visniakovs włożył w poniedziałkowe spotkanie mnóstwo walki, ale wciąż nie potrafi zdobyć pierwszego ligowego gola po powrocie na Cichą. Uderza rzadziej od konkurentów, częściej myli się przy podaniach do partnerów. Impet z początku rozgrywek zatracił gdzieś Jakub Arak, choć on, jeśli jest na boisku, zdecydowanie częściej próbuje swoich sił pod bramką przeciwnika - w ciągu 415 minut oddał 15 prób, z których 1/3 leciała w światło bramki. Kto wie, czy szkoleniowiec Ruchu w przyszłości nie spróbuje obok Niezgody postawić właśnie na innego byłego legionistę, który również ma szereg atutów?
Niezgoda zagrał dla "niebieskich" dopiero cztery razy, w każdym spotkaniu dał jednak zespołowi naprawdę dużo. Zadebiutował w Gdańsku, gdzie po pierwszej połowie zmienił zawodzącego Visniakovsa. Wyraźnie ożywił poczynania chorzowian z przodu, a w końcówce za faul na byłym graczu Wisły Puławy powinien zostać podyktowany rzut karny.
Od tamtego czasu Niezgoda w trzech kolejnych meczach wychodził w podstawowym składzie Ruchu i za każdym razem wpisywał się na listę strzelców, będąc jednocześnie wyróżniającym się graczem na tle kolegów i rywali. Trafienia z Piastem i Zagłębiem punktów nie dały, ale już gra w meczu z Koroną przełożyła się na efektowne zwycięstwo. Gol po niesygnalizowanym strzale zza "szesnastki", a do tego kapitalna akcja po której strzał Niezgody dobił Łukasz Moneta - w dużej mierze postawie swojego najmłodszego napastnika zawdzięczali "niebiescy" ligowe przełamanie.
Tym samym Niezgoda w sezonie 2016/17 może pochwalić się już takim samym dorobkiem bramkowym jak... Mariusz Stępiński. "Stępel" zdążył zagrać w tym sezonie dla Ruchu 5 spotkań (326 minut, 3 mecze w wyjściowym składzie), w których zdobył 3 gole. Tyle samo trafień w 4 meczach ma wychowanek Opolanina Opole Lubelskiej, ale on potrzebował na nie o prawie 100 minut mniej! Statystyki pokazują, że są jednak elementy, w których tylko tej jesieni Niezgoda wyraźnie ustępuje bardziej doświadczonemu rówieśnikowi. Stępiński żegnał się z Ruchem świetną statystyką celnych podań - 83 procent zagrań trafiających do adresata to do teraz najlepsza średnia dla napastników w trwającym sezonie! W tym elemencie wprowadzany dopiero do elity Niezgoda ustępuje nie tylko "Stęplowi", ale notuje liczby poniżej ligowej średniej - 63 procent. Z Koroną widać było jednak w tym elemencie sporą poprawę - Niezgoda popsuł zaledwie 26 procent podań.
Bardzo podobnie kształtują się statystyki strzałów na bramkę przeciwnika - Stępiński u progu rozgrywek uderzał 11 razy, a pięć z tych strzałów leciało w światło bramki. Bilans Niezgody? 8 strzałów w tym połowa celnych. Niezgoda wygrywa dużo mniej pojedynków w ataku, zdecydowanie słabiej radzi sobie jeszcze w odbiorze, ale i te elementy funkcjonowały u niego w meczu z Koroną zdecydowanie lepiej niż we wcześniejszych starciach.
W meczu z Koroną trener Waldemar Fornalik zdecydował się na grę dwójką nominalnych napastników. Eduards Visniakovs włożył w poniedziałkowe spotkanie mnóstwo walki, ale wciąż nie potrafi zdobyć pierwszego ligowego gola po powrocie na Cichą. Uderza rzadziej od konkurentów, częściej myli się przy podaniach do partnerów. Impet z początku rozgrywek zatracił gdzieś Jakub Arak, choć on, jeśli jest na boisku, zdecydowanie częściej próbuje swoich sił pod bramką przeciwnika - w ciągu 415 minut oddał 15 prób, z których 1/3 leciała w światło bramki. Kto wie, czy szkoleniowiec Ruchu w przyszłości nie spróbuje obok Niezgody postawić właśnie na innego byłego legionistę, który również ma szereg atutów?
Polecane
Ekstraklasa