"Niebiescy" wspominają Jerzego Wyrobka. "Był wielkim człowiekiem"

26.03.2013
- Wspaniały, ciepły człowiek i wybitny trener, który razem z Ruchem zdobył ostatnią w historii klubu koronę mistrzowską - tak Jerzego Wyrobka wspominają przyjaciele i współpracownicy.

Mirosław Mosór
Był jak drugi ojciec, dla wszystkich zawodników rozpoczynających karierę. Rzadko spotyka się na swojej zawodowej drodze takich wspaniałych ludzi jak on. Świetny nauczyciel i człowiek zawsze chętny do pomocy.  Będzie nam z pewnością bardzo go brakować.

Krzysztof Warzycha
Jurek potrafił stworzyć bardzo dobrą atmosferę w szatni. Sukcesy, które odnieśliśmy to jego zasługa. To właśnie dzięki Jurkowi awansowaliśmy do ekstraklasy i od razu wywalczyliśmy mistrza. Rozumiał nas, świetnie nam się współpracowało. Był bardzo życzliwy, spokojny, pozytywnie nastawiony do wszystkich.

Grzegorz Kapica
Jerzy w tej całej masie trenerów, którzy byli i są, jawił się jako człowiek trochę nie z tego świata. Nie uczestniczył w tej pogoni za sukcesem.  Po prostu piłka była dla niego najważniejsze. Całym swoim życiem dał dowód na to, że warto było być na świecie w tym samym czasie co on. Był reżyserem największego ostatniego sukcesu Ruchu. Wywalczył tytuł mistrza Polski, a  po nim nikomu ta sztuka się nie udała. To świadczy o tym, jak dobrym był szkoleniowcem. Serdeczne wyrazy współczucia dla całej rodziny, bo to dla nich ciężkie chwile

Gerard Cieślik
To był wyjątkowy chłopak nie miał w sobie żadnej złości, negatywnych emocji. Wszystko robił dla klubu. Miał po prostu Ruch we krwi. Jak tylko można było pomóc „Niebieskim” Jurek zgłaszał się jako pierwszy.  Pracował z juniorami, z pierwszą drużyna i na każdym szczeblu odnosił sukcesy. Trudno mi się pogodzić z tą stratą.

Eward Lorens
Wielki człowiek Ruchu. Nigdy nie narzekał. Jak każdy miał mnóstwo kłopotów, ale zawsze był pozytywnie nastawiony do wszystkich, uśmiechnięty, radosny. Był bardzo dobrym przyjacielem, Świetnie dogadywaliśmy się na boisku i poza nim

Joachim Marx
- Trafiliśmy do Ruchu w tym samym momencie. Jurek przyszedł z Zagłębia Wałbrzych, a ja z Gwardii Warszawa. Razem cieszyliśmy się z dwóch tytułów mistrza Polski, a także z Pucharu Polski. Jurek to była niezła "kosa". Niemal nie do przejścia. Chucherko z niego wtedy było. Gdyby miał kilka centymetrów wzrostu więcej, to zrobiłby wielką międzynarodową karierę.

Henryk Wieczorek
- Czuję się tak, jakbym stracił kogoś z rodziny. Żegnaj najdroższy przyjacielu... Znaliśmy się tyle lat. Zaczynaliśmy razem grać w piłkę w Stadionie Śląskim Chorzów. Potem los połączył nas na trenerskiej ławce Ruchu. Razem wywalczyliśmy mistrzostwo Polski w 1989. To on był pierwszy. Do niego należało ostatnie słowo.

Wojciech Grzyb
- Niesamowity człowiek. Nie przez przypadek był przez wszystkich lubiany, zawsze miał jakiś żart w pogotowiu. Zawsze miał dla mnie dobrą radę. Ostatnio namawiał mnie na pracę trenerską. Będę go wspominał w samych superlatywach. Wiele osób pamięta jeszcze mistrzostwo Polski, które zdobył z Ruchem w 1989 roku.

źródło: Ruch Chorzów/Niebiescy.pl

Przeczytaj również