"Niebiescy" wkurzeni na siebie
10.03.2009
Źle wyszli z bloków zawodnicy z Chorzowa na starcie wiosny. Najpierw porażka w prestiżowych derbach, a ostatnio szmat drogi pokonany do Gdańska na darmo. - Powrót? Długi i smutny. Mecz z Lechią był o niebo lepszy od tego z Górnikiem. Dlatego tym bardziej jesteśmy wkurzeni na siebie. Nie powinniśmy przegrać z sąsiadem w tabeli, stwarzając sobie tyle sytuacji. Teraz gdańszczanie nas dogonili, a w dodatku mają lepszy bilans w bezpośredniej rywalizacji - kręci głową Marcin Nowacki.
To już trzecia porażka chorzowian w rundzie rewanżowej, wliczając mecz ze Śląskiem z ubiegłego roku. - Robi się nerwowo. Musimy zacząć "robić" punkty, odbić się psychicznie. Po meczu z Lechią od razu chcieliśmy grać z Polonią. W Bytomiu czeka nas walka "na noże" - przewiduje Nowacki, który sam jest daleki od optymalnej formy. Trener Bogusław Pietrzak za główny mankament swojego zespołu upatruje brak klasowego playmakera. Za takiego uchodzi właśnie "Mały", jednak ten był cieniem samego siebie w spotkaniu z Górnikiem, zaś w Gdańsku również nie pokazał czegoś szczególnego.
- Jestem zaskoczony, że nie posyłam prostopadłych albo nawet długich podań za plecy obrońców rywala. Umiem to przecież robić i zawsze był to mój atut. Dlatego nie jestem zadowolony ze swojej formy, do której przyzwyczaiłem kibiców i samego siebie. Zapewniam jednak, że nie zapomniałem "jak to się robi" - zapewnia Nowacki i wskazuje źródło problemu. - Czasami jest tak, że w głowie coś siedzi i nie chce wyjść. Wiem co zrobić, aby było lepiej. Muszę się tylko poczuć pewniej na boisku. Zdaję sobie sprawę, że jedna bramka w sezonie, to jak na ofensywnego pomocnika zbyt mało - dodaje.
To już trzecia porażka chorzowian w rundzie rewanżowej, wliczając mecz ze Śląskiem z ubiegłego roku. - Robi się nerwowo. Musimy zacząć "robić" punkty, odbić się psychicznie. Po meczu z Lechią od razu chcieliśmy grać z Polonią. W Bytomiu czeka nas walka "na noże" - przewiduje Nowacki, który sam jest daleki od optymalnej formy. Trener Bogusław Pietrzak za główny mankament swojego zespołu upatruje brak klasowego playmakera. Za takiego uchodzi właśnie "Mały", jednak ten był cieniem samego siebie w spotkaniu z Górnikiem, zaś w Gdańsku również nie pokazał czegoś szczególnego.
- Jestem zaskoczony, że nie posyłam prostopadłych albo nawet długich podań za plecy obrońców rywala. Umiem to przecież robić i zawsze był to mój atut. Dlatego nie jestem zadowolony ze swojej formy, do której przyzwyczaiłem kibiców i samego siebie. Zapewniam jednak, że nie zapomniałem "jak to się robi" - zapewnia Nowacki i wskazuje źródło problemu. - Czasami jest tak, że w głowie coś siedzi i nie chce wyjść. Wiem co zrobić, aby było lepiej. Muszę się tylko poczuć pewniej na boisku. Zdaję sobie sprawę, że jedna bramka w sezonie, to jak na ofensywnego pomocnika zbyt mało - dodaje.
Polecane
Ekstraklasa