"Niebiescy" przełamali wreszcie wyjazdową niemoc
05.10.2009
Na Cichej żałują, że z Wisłą Kraków zmierzyli się w Sosnowcu już na starcie sezonu. - Z meczu na mecz jesteśmy coraz mocniejsi - tłumaczy "Grodek". Potem przyszło zwycięstwo w Lubinie z Zagłębiem i jeden słaby pojedynek w Bełchatowie. Odtąd Ruch nie spuszcza z tonu. - Spojrzeć należy na trzy ostatnie spotkania wyjazdowe. Począwszy od zwycięstwa w Pucharze Polski z Widzewem w Łodzi. Potem przyszła pora na mecz ze Śląskiem. Mieliśmy kilka dobrych okazji, a rywal tylko jedną. Czuliśmy niedosyt z remisu - mówi Wojciech Grzyb.
Wrocław nadal należy do najcięższych terenów dla "Niebieskich". Udało się za to podbić Wodzisław Śląski. To był taki "wyjazdowy dwupak", który miał ocenić dotychczasową postawę Ruchu. Dyrektor klubu, Mirosław Mosór, patrząc na grę piłkarzy zaczął marzyć o wyniku 5-0. I taki był możliwy, lecz zabrakło nieco zimnej krwi i ciągu na bramkę rywala. - Chyba podświadomie przy prowadzeniu 3-0 nie dążyliśmy do tego, aby za wszelką cenę strzelać kolejne gole. Chcieliśmy przede wszystkim, aby Odra biegała za piłką - tłumaczy Grzyb.
- Teraz nie możemy spuścić z tonu. Przed nami pojedynek z Lechią, a potem Bytom. To będzie kolejny pasjonujący wyjazd! - zaciera ręce na samą myśl Rafał Grodzicki.
Wrocław nadal należy do najcięższych terenów dla "Niebieskich". Udało się za to podbić Wodzisław Śląski. To był taki "wyjazdowy dwupak", który miał ocenić dotychczasową postawę Ruchu. Dyrektor klubu, Mirosław Mosór, patrząc na grę piłkarzy zaczął marzyć o wyniku 5-0. I taki był możliwy, lecz zabrakło nieco zimnej krwi i ciągu na bramkę rywala. - Chyba podświadomie przy prowadzeniu 3-0 nie dążyliśmy do tego, aby za wszelką cenę strzelać kolejne gole. Chcieliśmy przede wszystkim, aby Odra biegała za piłką - tłumaczy Grzyb.
- Teraz nie możemy spuścić z tonu. Przed nami pojedynek z Lechią, a potem Bytom. To będzie kolejny pasjonujący wyjazd! - zaciera ręce na samą myśl Rafał Grodzicki.
Polecane
Ekstraklasa