"Niebiescy" pokonali bandę nieodpowiedzialnych ludzi z Krakowa
16.08.2010
Chorzowianie zagrali z niesłychaną determinacją. Pisaliśmy, że w przeszłości przegrywali mecze z Wisłą jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Tym razem było inaczej! - Mecze Ligi Europejskiej nam pomogły. Zmierzyliśmy się w nich z niezłymi rywalami, nabraliśmy doświadczenia, co będzie procentowało. Nie możemy się obawiać takich zespołów jak Wisła, Legia czy Lech. Przecież zajęliśmy trzecie miejsce w ubiegłym sezonie - wskazał Rafał Grodzicki.
Nie było wczoraj w zespole Ruchu słabych ogniw. Każdy grał na wysokim poziomie. Sporo pożytku przyniósł wysoki i agresywny pressing, dzięki któremu "Niebiescy" odebrali wiele piłek. - Kontrolowaliśmy pełne 90 minut. Sądzę, że taki mecz doda nam pewności siebie i jest oznaką powrotu do formy z wiosny. Owszem, nie grałem wtedy w tym zespole, ale oglądałem jego mecze w telewizji - uśmiechnął się Grzegorz Bronowicki, który zajął miejsce na lewej obronie.
Po drugiej stronie boiska biegał Krzysztof Nykiel. I to on otworzył wynik spotkania w przedziwny sposób, bo piłka po jego strzale głową długo leciała w powietrzu, nim wpadła do bramki Wisły. - Szczerze? Nawet nie widziałem tego momentu. Dopiero koledzy powiedzieli, że poleciała w samo okienko. Ja po prostu chciałem ją skierować w stronę długiego słupka - szczerze przyznał Nykiel, który ośmieszając Mariusza Pawełka zdobył swojego pierwszego gola w lidze.
Kibice Ruchu ironicznie skandowali nazwisko bramkarza Wisły. Dali się też we znaki Patrykowi Małeckiemu. Pomocnik Wisły sprowokował ich wiosna, co zostało zapamiętane. Wczoraj się nasłuchał wielu epitetów, a hasło "Małecki jesteś z Sosnowca" było z kategorii tych najlżejszych. Gracz Wisły miał problem z zachowaniem nerwów na wodzy. Dlatego wdał się w dyskusję z Marcinem Zającem. - Nie mam o czym gadać z tym gościem - skwitował "Kicaj", który w końcu zaprezentował wysoką formę. - Oby zwyżkowała z meczu na mecz - dodał.
- Jesteśmy bandą nieodpowiedzialnych ludzi, a nie piłkarzy. Dziękuję! - wycedził tylko przed kamerami Canal+ Maciej Żurawski. Wisła na dziesięć wcześniejszych meczów z Ruchem wygrała dziewięć. W tym jedenastym nie miała zbyt wiele do powiedzenia.
Nie było wczoraj w zespole Ruchu słabych ogniw. Każdy grał na wysokim poziomie. Sporo pożytku przyniósł wysoki i agresywny pressing, dzięki któremu "Niebiescy" odebrali wiele piłek. - Kontrolowaliśmy pełne 90 minut. Sądzę, że taki mecz doda nam pewności siebie i jest oznaką powrotu do formy z wiosny. Owszem, nie grałem wtedy w tym zespole, ale oglądałem jego mecze w telewizji - uśmiechnął się Grzegorz Bronowicki, który zajął miejsce na lewej obronie.
Po drugiej stronie boiska biegał Krzysztof Nykiel. I to on otworzył wynik spotkania w przedziwny sposób, bo piłka po jego strzale głową długo leciała w powietrzu, nim wpadła do bramki Wisły. - Szczerze? Nawet nie widziałem tego momentu. Dopiero koledzy powiedzieli, że poleciała w samo okienko. Ja po prostu chciałem ją skierować w stronę długiego słupka - szczerze przyznał Nykiel, który ośmieszając Mariusza Pawełka zdobył swojego pierwszego gola w lidze.
Kibice Ruchu ironicznie skandowali nazwisko bramkarza Wisły. Dali się też we znaki Patrykowi Małeckiemu. Pomocnik Wisły sprowokował ich wiosna, co zostało zapamiętane. Wczoraj się nasłuchał wielu epitetów, a hasło "Małecki jesteś z Sosnowca" było z kategorii tych najlżejszych. Gracz Wisły miał problem z zachowaniem nerwów na wodzy. Dlatego wdał się w dyskusję z Marcinem Zającem. - Nie mam o czym gadać z tym gościem - skwitował "Kicaj", który w końcu zaprezentował wysoką formę. - Oby zwyżkowała z meczu na mecz - dodał.
- Jesteśmy bandą nieodpowiedzialnych ludzi, a nie piłkarzy. Dziękuję! - wycedził tylko przed kamerami Canal+ Maciej Żurawski. Wisła na dziesięć wcześniejszych meczów z Ruchem wygrała dziewięć. W tym jedenastym nie miała zbyt wiele do powiedzenia.
Polecane
Ekstraklasa