Nie zrobić krzywdy Sobiechowi
11.10.2009
- Podchodzę do tematu Artura ostrożnie. To zawodnik na dorobku, który musi co mecz utwierdzać nas w przekonaniu, że będzie z niego dobry piłkarz. Obyśmy mu nie zrobili krzywdy, chwaląc na każdym kroku - przestrzega Radosław Gilewicz. Były reprezentant Polski zdążył osobiście poznać Sobiecha. - I sprawił wrażenie poukładanego, skromnego chłopaka. Wiem jednak, jak to w Polsce jest. Młodzi zadowalają się małymi sukcesami. Niektórym wystarczą dwie-trzy bramki. Pełen minimalizm. Liczę, że Artur taki nie jest - dodaje "Gilu", a w podobnym tonie na temat Sobiecha wypowiada się inny były napastnik "Niebieskich".
- Oby się nie zachłysnął i nie osiadł na laurach. Na razie wykonał plan minimum. Teraz musi spokojnie prowadzić swoją karierę, nie przyjmować pierwszych lepszych propozycji z innych klubów. No i ciągle liczyć się z sugestiami trenera oraz starszych zawodników - podkreśla Mariusz Śrutwa.
Ostatnio Andrzej Niedzielan w jednym z wywiadów zastrzegł, że "starszyzna" nie pozwoli, aby którykolwiek z młodych piłkarzy wzniósł się powyżej ziemi. - Mogę się od Andrzeja bardzo wiele nauczyć - mówi Sobiech i zapewnia, że większa popularność mu nie szkodzi. - Podchodzę do tego z dystansem. Zachowuję spokój - przekonuje.
A że napastnik "Niebieskich" silnego parcia na szkło nie ma, przekonało ostatnie wydanie Ligi+ Extra. Sobiechowi... uciekł pociąg i do telewizyjnego studia dojechał z poślizgiem.
- Oby się nie zachłysnął i nie osiadł na laurach. Na razie wykonał plan minimum. Teraz musi spokojnie prowadzić swoją karierę, nie przyjmować pierwszych lepszych propozycji z innych klubów. No i ciągle liczyć się z sugestiami trenera oraz starszych zawodników - podkreśla Mariusz Śrutwa.
Ostatnio Andrzej Niedzielan w jednym z wywiadów zastrzegł, że "starszyzna" nie pozwoli, aby którykolwiek z młodych piłkarzy wzniósł się powyżej ziemi. - Mogę się od Andrzeja bardzo wiele nauczyć - mówi Sobiech i zapewnia, że większa popularność mu nie szkodzi. - Podchodzę do tego z dystansem. Zachowuję spokój - przekonuje.
A że napastnik "Niebieskich" silnego parcia na szkło nie ma, przekonało ostatnie wydanie Ligi+ Extra. Sobiechowi... uciekł pociąg i do telewizyjnego studia dojechał z poślizgiem.
Polecane
Ekstraklasa