"Nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w Chorzowie"
29.03.2010
- Granie z opaską jest ogromnym zaszczytem. Od kapitana wymaga się zawsze dużego zaangażowania - mówi "Pulo", który właśnie tak grał przy Suchych Stawach. Jeszcze bardziej podobał się sposób, w jaki rozgrywał akcje. Niemal każda była "stemplowana" przez 31-letniego pomocnika, o czym świadczy asysta przy bramce na 2-0. Była ona najwyższych lotów! Efekt? - Zawodnicy, którzy dziś wystąpili, zrobili mi spory problem przed następnym meczem. Muszę się mocno zastanowić, w jakim składzie w nim wystąpimy - przyznał trener Waldemar Fornalik, który mógł być dumny z postawy dublerów.
- A nas cieszą takie problemy szkoleniowca. Zresztą pewnie on sam sobie takich życzy - uśmiecha się Pulkowski, który jesienią grał rzadziej niż Grzegorz Baran i Gabor Straka. To ten duet tworzył w Chorzowie środek pola. - Było wyczuwalne, że nasz trener przywiązał się do jednego składu. Nawet kiedy się potykaliśmy, dawał tym zawodnikom szansę do rehabilitacji. I miał rację, bo się na nich nie zawodził. Ja choć i tak często wchodziłem na murawę, to zrobiłem sobie postanowienie, aby zimą i wiosną grać jeszcze więcej - zdradza doświadczony pomocnik.
Przypomnieć warto, że Pulkowski jest w kadrze Ruchu zdecydowanie najdłużej. Debiutował w jego barwach w lipcu 2005 roku. Przyszedł ze Znicza Pruszków, z którym "Niebiescy" rywalizowali wcześniej w barażach o II ligę. - Początkowo lądowałem na ławie, byłem rozczarowany. Dziś jednak nie żałuję ani jednego dnia, który spędziłem w Chorzowie. Tutaj świetnie się czuję i liczę, że pogram jeszcze kilka lat - mówi Michał. Jego obecny kontrakt wygasa dopiero z końcem następnego sezonu.
Może warto więc, aby warszawiak z krwi i kości zakupił mieszkanie lub wybudował dom na Górnym Śląsku? - Hmm... Gdybym był kawalerem. Ale nie jestem. Nie wyobrażamy sobie z żoną życia z dala od rodziny. Dlatego prędzej czy później wrócę na Mazowsze - zapowiada.
- A nas cieszą takie problemy szkoleniowca. Zresztą pewnie on sam sobie takich życzy - uśmiecha się Pulkowski, który jesienią grał rzadziej niż Grzegorz Baran i Gabor Straka. To ten duet tworzył w Chorzowie środek pola. - Było wyczuwalne, że nasz trener przywiązał się do jednego składu. Nawet kiedy się potykaliśmy, dawał tym zawodnikom szansę do rehabilitacji. I miał rację, bo się na nich nie zawodził. Ja choć i tak często wchodziłem na murawę, to zrobiłem sobie postanowienie, aby zimą i wiosną grać jeszcze więcej - zdradza doświadczony pomocnik.
Przypomnieć warto, że Pulkowski jest w kadrze Ruchu zdecydowanie najdłużej. Debiutował w jego barwach w lipcu 2005 roku. Przyszedł ze Znicza Pruszków, z którym "Niebiescy" rywalizowali wcześniej w barażach o II ligę. - Początkowo lądowałem na ławie, byłem rozczarowany. Dziś jednak nie żałuję ani jednego dnia, który spędziłem w Chorzowie. Tutaj świetnie się czuję i liczę, że pogram jeszcze kilka lat - mówi Michał. Jego obecny kontrakt wygasa dopiero z końcem następnego sezonu.
Może warto więc, aby warszawiak z krwi i kości zakupił mieszkanie lub wybudował dom na Górnym Śląsku? - Hmm... Gdybym był kawalerem. Ale nie jestem. Nie wyobrażamy sobie z żoną życia z dala od rodziny. Dlatego prędzej czy później wrócę na Mazowsze - zapowiada.
Polecane
Ekstraklasa