"Nie wiem o co chodzi, ale ciągle coś dziwnego mi się przytrafia"

02.10.2016
W drugim meczu z rzędu Hebert okazał się kluczową postacią Piasta Gliwice. Brazylijski obrońca zdobył gola, który dał Piastowi Gliwice upragnione trzy punkty. A wcześniej - podobnie jak to miało miejsce w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław - sprokurował rzut karny.
Łukasz Laskowski/Press Focus
W spotkaniu Arki Gdynia z Piastem Gliwice to gospodarze byli faworytami - beniaminek Lotto Ekstraklasy udanie rozpoczął sezon i znajdował się znacznie wyżej w tabeli od aktualnego wicemistrza Polski, który na ligową wygraną czekał od... lipca.

Zaczęło się jednak dosyć niespodziewanie, od gola dla przyjezdnych - na listę strzelców wpisał się Gerad Badia, który uderzył z rzutu wolnego. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od zawodnika Arki, co utrudniło interwencję bramkarzowi.

Gliwiczanie stracili prowadzenie na początku drugiej połowy - z rzutu karnego wyrównał Marcus Vinicius, który wykorzystał "11" po zagraniu ręką Heberta. Obrońca Piasta zrehabilitował się w końcówce spotkania - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył gola uderzeniem głową.

- To był bardzo trudny mecz i oczywiście trochę szalony, jeśli chodzi o mnie. Nie wiem o co chodzi, ale ciągle coś dziwnego mi się przytrafia. Ponownie sprokurowałem karnego, ale chyba nie jest źle, bo znowu strzeliłem gola - przyznał Hebert. - Kiedy zmierzałem w ich pole karne, to miałem w głowie jedną myśl: "Muszę teraz strzelić gola". Powtarzałem sobie to w głowie. Dostałem fantastyczną piłkę od Michała Masłowskiego i musiałem ją wykorzystać. Jestem bardzo szczęśliwy, że piłka wpadła do bramki - dodał.

Przypomnijmy, że Brazylijczyk w poprzedniej kolejce również sprokurował rzut karny, a następnie w doliczonym czasie gry zdobył bramkę, która dała Piastowi remis ze Śląskiem Wrocław. - To jest niemożliwe. W każdym meczu coś dziwnego mi się przytrafia. Choć uważam, że dzisiejszy karny był słuszny, ponieważ zagrałem piłkę ręką. Taki jest futbol, nie wszystkie rzeczy, które w tej dyscyplinie się zdarzają, są łatwe. Są również trudne momenty. I właśnie takie przeżywaliśmy ostatnio. Trzeba jednak potrafić się podnieść i pokazać charakter, odwrócić losy meczu - zaznaczył Hebert, który w następnym pojedynku - z Ruchem Chorzów - będzie musiał pauzować z powodu żółtych kartek.
źródło: Sportslaski.pl/piast-gliwice.eu

Przeczytaj również