Nie w ekstraklasie, nie w Szkocji, a w... III lidze

10.09.2014
Adrian Mrowiec najbliższe miesiące spędzi w rezerwach Ruchu Chorzów. Piłkarz miał przejść do łódzkiego Widzewa, miał również już wcześniej propozycję ze Szkocji, ale ostatecznie przy Cichej pozostał.
Norbert Barczyk/Press Focus
- Zanim parafowałem umowę z Ruchem, Jefferies (menadżer Heart of Midlothian - przyp. red.) skontaktował się ze mną. Oferował mi około 800 funtów tygodniowo. Nie była to za wysoka stawka, skoro tyle płaci się w tym rejonie Europy za wynajem mieszkania. Życie w Szkocji jest drogie - przyznaje zawodnik, który jest rozpoznawalnym graczem w Szkocji. - Podczas letniego okienka transferowego nikt ze Szkocji do mnie nie dzwonił, ale ja też nie szukałem tam klubu, chociaż możliwe, że mógłbym się gdzieś tam załapać - przyznaje Adrian Mrowiec.

Piłkarz tego lata był najbliżej przejścia do Widzewa Łódź. Pod koniec sierpnia przebywał tam na testach. Wrócił jednak na Górny Śląsk. - Podobno mój transfer był uzależniony od odejścia Krystiana Nowaka. Stoper został i dlatego Widzew mnie nie pozyskał, bo nie jest im potrzebny kolejny środkowy obrońca w kadrze - przyznaje.

Nowak - juniorski reprezentant kraju - był w kręgu zainteresowań włoskiego klubu Perugia Calcio występującego w Serie B. Ostatecznie Widzewa jednak nie opuścił. Stoper Ruchu ma więc jasną sytuację. - W ekstraklasie nie będę grał. Znalazłem się poza pierwszym zespołem. Gdy parafowałem umowę z Ruchem spodziewałem się, że będę występował regularnie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Niestety, rzeczywistość jest inna - ubolewa.

W ekstraklasie w barwach chorzowskiego zespołu w poprzednim sezonie rozegrał zaledwie pięć spotkań. - Latem poinformowano mnie, żebym poszukał sobie nowego klubu. Nie udało się i teraz znowu jestem poza pierwszą kadrą. Gram jedynie w trzecioligowych rezerwach - dodaje doświadczony gracz.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również