"Nie ukrywajmy, że każdy chciałby awansować do I ligi"

21.11.2014
Zagłębie Sosnowiec ponownie zanotowało słabą jesień. Wszyscy, łącznie z trenerem i zawodnikami, mówią na głos, że drużyna nie spełniła oczekiwań.
Łukasz Sobala/Pressfocus
Sosnowiczanie mają za sobą pierwszą rundę zmagań na II-ligowych boiskach. Pomimo zanotowania passy 9 spotkań bez porażki "Zagłebiacy" zajmują dopiero 8 pozycję w lidze. - "Nie da się ukryć, że ani opinia publiczna, ani my sami nie jesteśmy zadowoleni z tej rundy, bo nie udało się nam zdobyć tylu punktów ile byśmy chcieli" - przyznaje trener Zagłębia, Mirosław Smyła.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, jak wyrównał się poziom rozgrywek po reformie Polskiego Związku Piłki Nożnej. II liga od tego sezonu jest ligą centralną, co znaczy, że stała się bardziej elitarna i grają w niej mocne zespoły z aspiracjami. Widać to po układzie w tabeli. Miejsca 1-4 dzielą trzy punkty, a miejsca 1-10 zaledwie osiem oczek.

- "Ten sezon różni się od poprzednich chociażby ze względu na to, że więcej zespołów ma szansę na awans więc nie będzie tzw. środkowej strefy, która będzie odpuszczała i będzie z nią łatwo zdobyć punkty. Tu każdy mecz będzie trudny. Nawet drużyny z 10-11 miejsca mają dzisiaj nadzieję na załapanie dobrej serii i walkę o awans. Barierę 30 punktów po pierwszej rundzie przekroczył tylko Rozwój Katowice, a poprzednich sezonach tę granicę przekraczały przynajmniej dwa zespoły. Teraz te punkty rozłożyły się na wiele drużyn co spowodowało wzrost atrakcyjności ligi dla kibiców. Reforma była trafiona, bo teraz każdy mecz jest o coś" - ocenia trener Smyła.

Sosnowiczanie w ostatnim meczu przegrali z Puszczą Niepołomice i ich passa 9 spotkań bez porażki dobiegła końca. Zdarzało się w minionej, pierwszej części sezonu, że Zagłębie grało słabo lub też nie wykorzystywało swoich okazji, ale finałowy mecz rundy jesiennej z Puszczą był dla "Chłopców znad Brynicy" szczególnie nieudany.

- "W Niepołomicach okazało się, że z Zagłębiem można wygrać i często wystarczy do tego jedna akcja w meczu. W drugiej połowie mieliśmy kilka stuprocentowych sytuacji jednak nic nie wpadło. Ten mecz to było dla nas pasmo nieszczęść. Nie potrafiliśmy wykorzystać przewagi jednego zawodnika, ja zostałem wyrzucony z boiska, a z kontuzją zszedł Przemysław Mizgała. Podsumowuję to jednak tak, że lepiej żeby to wszystko wylało się na nas w jednym spotkaniu aniżeli miałoby się to za nami ciągnąć w kilku kolejkach" - mówi rozgoryczony opiekun Zagłębia.

Pierwsza runda dobiegła końca, jednak piłkarska jesień na II-ligowych boiskach potrwa jeszcze tydzień. Piłkarze mają do rozegrania jeszcze dwa mecze drugiej rundy zanim nadejdzie przerwa zimowa. "Zagłębiacy" mają jeden cel na oba te spotkania - zwycięstwo.

 - "Te ostatnie dwa mecze jesienne są dla nas okazją do potwierdzenia tego, że będziemy się liczyć. Pokazania wszystkim, że będziemy próbowali powalczyć o tę górę, a nie jak to często bywało, że przez tę pierwszą rundę Zagłębie przegra cały sezon. Gdyby dzisiaj runda jesienna się kończyła i zaczynała przerwa zimowa to spokojniej bym się na to nastawiał. Jednak my jeszcze mamy dwie kolejki następnej rundy do rozegrania teraz. Mamy wyjazd na gorący teren do Mielca, a później Legionovię, z którą już raz przegraliśmy. Każda strata punktów teraz, będzie nas oddalać od czołówki i to może nam utrudnić sytuację w meczach na wiosnę i walkę o awans, a nie ukrywajmy, że każdy chciałby awansować do I ligi" - zakończył trener Mirosław Smyła.

Kolejne spotkanie Zagłębie rozegra w najbliższą niedzielę w Mielcu o godzinie 16.00. Miejscowa Stal nie przegrała już od 10 spotkań, w których straciła zaledwie dwie bramki! Przed Zagłębiem naprawdę trudne zadanie.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Dawid Harężlak

Przeczytaj również