Nie tylko Artur Skowronek powędrował na trybuny...

18.11.2014
W meczu Puszcza Niepołomice - Zagłębie Sosnowiec, na trybuny musiał się udać trener Mirosław Smyła. Za co? - Odgwizdano wolnego dla Puszczy. Zapytałem: "Dlaczego w tę stronę?" Nie zrobiłem nic złego. Ani nie przekląłem - broni się szkoleniowiec.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Zdaniem Smyły, sędzia od początku zawodów nie czuł gry i nie panował nad boiskowymi emocjami. - Sędzia techniczny natomiast obraził i wkurzył mojego kierownika. Powiedział mu na ty, a to starszy człowiek i nie można tak robić. W dziwnym momencie arbiter główny po raz kolejny popełnił błąd. Łukasz Tumicz był faulowany, rywal go trzymał, a on chciał się wyrwać. Odgwizdano wolnego dla Puszczy. Zapytałem: "Dlaczego w tę stronę?" Nie zrobiłem nic złego. Ani nie przekląłem - opisuje trener.

- Potem musiałem się pałętać na tym obiekcie. Z jednej strony remont, z drugiej domki jednorodzinne... Taki niefart. Ale może lepiej, że to wszystko zdarzyło się w jednym meczu i później będziemy mieli spokój - kończy Smyła.
źródło: SPORT

Przeczytaj również