Nie tak dawno rewelacja...dziś cień samego siebie

21.12.2016
Jeszcze pół roku temu Piast Gliwice stanowił o sile Ekstraklasy. A dziś? Po rundzie jesiennej gliwiczanie plasują się na szarym końcu ligowej tabeli z nadziejami, że w końcu wszystko zaskoczy. Jednak wina nie leży tylko po stronie piłkarzy, to również skutek błędów zarządzających klubem.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Wydarzenie
 
Przetasowania na ławce trenerskiej oraz we władzach klubu miały ogromne przełożenie na wyniki sportowe ekipy z Gliwic. Najpierw z drużyną pożegnał się  Radoslav Latal, który przygotował zespół do nowych rozgrywek, ale po konflikcie z władzami klubu odszedł. Pałeczkę po nim przejął Jiri Necek dotychczasowy asystent Czecha. Jednak po słabych wynikach i zmianach we władzach klubu do drużyny powrócił Radoslav Latal. Jednocześnie z funkcji prezesa zrezygnował Adam Sarkowicz, którego tymczasowo zastąpił Grzegorz Jaworski. Sytuacja ustabilizowała się dopiero 7 listopada, gdy prezesem został wybrany Marek Kwiatek.

 foto: Łukasz Sobala/Press Focus
Bohater
 
W kadrze Piasta ciężko znaleźć wyróżniającego się zawodnika z kilkoma trafieniami i asystami na koncie. Jedynym piłkarzem, który utrzymał wysoką formę sprzed roku jest Jakub Szmatuła. Golkiper „Niebiesko-Czerwonych” po raz kolejny rozegrał dobrą i stabilną rundę, nie popełniając błędów. W 20 jesiennych meczach gliwiczanie stracili 21 goli. Warto dodać, że w poprzednim sezonie, kiedy to Piast o tym czasie liderował w ligowej tabeli Szmatuła miał na koncie 25 puszczonych bramek. Dodatkowo bramkarz Piasta zachował czyste konto w czterech spotkaniach i nie raz ratował swoją drużynę z opresji.

foto: Łukasz Laskowski/Press Focus
Rozczarowanie
 
Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski apetyty i oczekiwania względem kolejnego sezonu były spore. Otwarcie można powiedzieć, że Piast zawiódł na całego. Tylko w tym przypadku należy zadać sobie pytanie co było przyczyną takiego stanu rzeczy? Przed sezonem drużyna została osłabiona poprzez odejście Vacka i Nespora, zabrakło wzmocnień – szczególnie w linii ofensywnej, bo jak na razie takim nie można nazwać Sandro Gotala, który ma problemy ze zdrowiem i łącznie spędził 89 minut na boisku. Do tego wszystkiego doszły przetasowania na ławce trenerskiej oraz we władzach klubu. Wszystkie te czynniki miały wpływ na słabą postawę „Niebiesko-Czerwonych”, tak więc nie tylko do piłkarzy kibice mogą mieć pretensje.
 
Co zimą?
 
Gliwiczanie do kolejnej rundy będą przygotowywać się w Ostrawie, następnie w Kamieniu k. Rybnika, a na najważniejsze zgrupowanie udadzą się do Hiszpanii. Aby myśleć o czołowej ósemce i walce o wyższe cele drużyna musi zostać wzmocniona, szczególnie w ataku, o czym bezpośrednio po meczu z Zagłębiem informował Radoslav Latal. Czy tym razem jego prośby i wymagania zostaną spełnione?
 
Co ciekawego?
 
- Po raz drugi w historii Piast wystąpił w europejskich pucharach i po raz drugi szybko się z nimi pożegnał. W ramach drugiej rundy eliminacyjnej Ligi Europy gliwiczanie ulegli w dwumeczu z IFK Goeteborg – przegrywając u siebie 3:0 i remisując bezbramkowo na wyjeździe. Równie szybko zakończyła się przygoda z Pucharem Polski, gdzie „Piastunki” przegrały w 1/16 finału z Lechią Gdańsk po rzutach karnych.
 
- Podczas rundy jesiennej Radoslav Latal często mieszał w wyjściowym składzie i ustawieniu Piasta. Do gry w pierwszej jedenastce było kilku pewniaków – Szmatuła, Hebert, Murawski czy Masłowski, ale w każdym meczu wyjściowy skład i ustawienie różniły się od siebie. Czeski szkoleniowiec łącznie dał szansę do zaprezentowanie się 21 zawodnikom – co świadczy o braku stabilności oraz ciągłych poszukiwaniach optymalnej formy przez zespół z Gliwic.
 
- „Niebiesko - Czerwoni” zaliczyli niechlubny rekord, a więc osiem meczów bez zwycięstwa. Od wygranej z Wisłą Płock, do pokonania Arki Gdynia minęło ponad dwa miesiące. Dodatkowo gliwiczanie nie wygrali żadnego meczu przewagą większą niż jedna bramka oraz tylko raz zaliczyli passę zwycięstw w postaci dwóch spotkań – ze wspomnianą Arką oraz derbową rywalizacją z Ruchem Chorzów (oba mecze zakończone zwycięstwem 2:1).
 
- Piast przegrał wszystkie spotkania z najmocniejszymi ekipami Ekstraklasy. Co prawda z Legią w pierwszym meczu w Warszawie zaliczył bezbramkowy remis, ale w rewanżu przegrał 5:1. W Poznaniu gliwiczanie przegrali 2:0, z Lechią w Gdańsku 3:2, a z Jagiellonią Białystok 2:0. A przecież jeszcze w zeszłym sezonie wszystkie te drużyny obawiały się rywalizacji z rewelacją z Gliwic.
 
autor: MG

Przeczytaj również