Nie strzelił gola, a kibice wstali z miejsc, kiedy schodził z boiska

13.03.2011
Arkadiusz Piech był bohaterem meczu Ruchu z Bełchatowem. Obronę GKS-u przyprawiał o ból głowy. - Dziwiłem się, że dotąd grał tak rzadko, bo to bardzo dobry gracz - zaznaczył Grzegorz Baran.
Waldemar Fornalik w końcu zdecydował się na ustawienie zespołu z dwójką Piech - Jankowski w ataku. Pewnie nawet szkoleniowiec Ruchu nie podejrzewał, że efekty będą tak pomyślne. - Pierwszy raz zagraliśmy razem. Cieszę się, że tak dobrze to wyszło - przyznał Jankowski, który otworzył wynik meczu. Asystę na swoim koncie zapisał Żeljko Djokić.

- "Jankes" w końcu się przełamał. Z kolei przy moim golu przytomną asystę zaliczył Arek Piech - chwalił kolegę Wojciech Grzyb. Bo duet napastników był motorem napędowym "Niebieskich", co przyznawali nawet zawodnicy Bełchatowa. - To był największy pozytyw Ruchu. Piecha znałem, dlatego uczulałem swoich kolegów, mówiąc, że to naprawdę dobry i ambitny zawodnik. Szczerze? Dziwiłem się, że po odejściu Andrzeja Niedzielana grał tak rzadko - przyznał Grzegorz Baran, były gracz zespołu z Cichej.

- W meczu z nami udowodnił, że zasługuje na granie w pierwszym składzie - dodał "Owca". Swoje zdanie wyrazili również kibice, którzy już w trakcie pierwszej połowy skandowali nazwisko Piecha. Niektórzy z nich wstali z miejsc, gdy zadziorny napastnik opuszczał murawę. - Może sobie na to zasłużyłem? - zapytał, nie szukając odpowiedzi.

- Najważniejsze, że wygraliśmy. W końcu się odblokowaliśmy - odetchnął Jankowski. Czy we wtorkowym meczu z Legią oraz tym piątkowym z Górnikiem znów zobaczymy ten duet napastników? - Pracuję na to, by trener mi zaufał - skwitował Piech. Jankowski ostatnio problemów z miejscem w pierwszym składzie nie miał.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również