Nie stracić bramki i w końcu wygrać na wyjeździe...
25.09.2013
Dziś o 18:00 "Niebiescy" zmierzą się przy al. Piłsudskiego w Łodzi z tamtejszym Widzewem. Obydwie ekipy bardzo potrzebują punktów, bo sytuacja w tabeli nie należy do najciekawszych...
Słowo o Widzewie. Drużyna dzisiejszych gospodarzy ma na swoim koncie 8 punktów i zajmuje 13. miejsce w tabeli. Bilans podopiecznych Radosława Mroczkowskiego to 2 zwycięstwa, 2 remisy i 4 porażki.
Ostatni raz Widzewiacy wygrali w lidze 3 sierpnia. Wtedy to pokonali na własnym obiekcie Koronę Kielce 2-1. Od tamtej pory łodzianie zdobyli zaledwie 2 punkty w 5 spotkaniach.
Największą gwiazdą, a zarazem najlepszym strzelcem Widzewa jest Eduard Visnakovs. Łotysz z 5 bramkami na koncie jest jednym z pięciu liderów klasyfikacji strzelców.
Największą bolączką trenera Radosława Mroczkowskiego jest gra obronna zespołu. Łodzianie mają na swoim koncie najwięcej straconych bramek, bo aż 18. Zresztą podobnie sytuacja przedstawia się w Ruchu - chorzowianie stracili tylko 2 gole mniej. W środowe po południe spotkają się więc dwie najgorsze defensywy w ekstraklasie.
- Najważniejsze, byśmy wreszcie zdobyli punkty na wyjeździe. Chciałbym też, abyśmy wreszcie zagrali na zero z tyłu. W tym sezonie jeszcze nie udała nam się ta sztuka, ale kiedyś musi to wreszcie nastąpić. Wierzę, ze stanie się to właśnie w jutrzejszym meczu z Widzewem i do Chorzowa wrócimy w dobrych nastrojach - mówi "Stawar".
Co do absencji - Radosław Mroczkowski nie będzie mógł skorzystać z pauzującego za czerwoną kartkę otrzymaną w Gliwicach Macieja Mielcarza. Reszta zawodników jest gotowa do gry.
Z kolei "Niebiescy" w tabeli okupują przedostatnie miejsce z dorobkiem 7 "oczek". Tak na prawdę ciężko określić jakim zespołem jest w tym sezonie Ruch. Potrafił wygrać z Legią Warszawa czy chociażby zdobyć cenne punkty w Zabrzu, by chwilę później przegrać z Zagłębiem czy w końcu ponieść klęskę z Jagiellonią.
Po przyjściu Jana Kociana w Chorzowie powoli odżywa nadzieja. Czas pokaże czy zatrudnienie Słowaka było dobrą decyzją. Meczem ze Śląskiem Wrocław zawodnicy udowodnili jednak, że w drużynie "Niebieskich" drzemie potencjał.
Trener Kocian w spotkaniu z Widzewem nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych Marka Zieńczuka, Artura Gieragi, Macieja Sadloka, Adriana Mrowca i Michała Helika. Tego ostatniego prawdopodobnie w wyjściowym składzie zastąpi powracający po urazie Marek Szyndrowski.
- Cieszę się, że będę znów potrzebny drużynie. Po kontuzji "dwójki" nie ma już śladu. Wracam na boisko - mówi Szyndrowski.
- Przyjaźń niech będzie na trybunach. My musimy swoje zrobić na boisku. To jest mecz, którego absolutnie nie możemy przegrać, a wręcz musimy coś wreszcie przywieźć z wyjazdu. Punkty już rozdaliśmy Cracovii, Zagłębiu. Pora wrócić do korzeni - dodaje wychowanek Ruchu.
Wobec niepewnego występu Macieja Jankowskiego, który nabawił się drobnej kontuzji w meczu ze Śląskiem Wrocław, w ataku "Niebieskich" prawdopodobnie szansę dostanie Grzegorz Kuświk, który strzelił gola w meczu z wrocławianami.
Małym światełkiem w tunelu przed dzisiejszym pojedynkiem może być statystyka ostatnich spotkań pomiędzy drużynami. Ruch na ostatnich 5 meczów przeciwko Widzewowi w ekstraklasie wygrał trzykrotnie, raz był remis, a tylko raz chorzowianie schodzili z boiska pokonani.
- Bez względu na okoliczności jedziemy do Łodzi po trzy punkty. To będzie bardzo trudne spotkanie, bo łodzianie będą chcieli się zrehabilitować za ostatnią porażkę w Gliwicach, ale my im na pewno nie ułatwimy zadania. Po ostatnim meczu ze Śląskiem Wrocław był duży niedosyt. Mieliśmy silny Śląsk "na widelcu”, przy lepszej skuteczności zainkasowalibyśmy trzy punkty. Z drugiej strony punkt z tak silnym zespołem, po niezłym meczu, musimy przyjąć z pokorą i szacunkiem - twierdzi Stawarczyk.
Widzew Łódź - Ruch Chorzów
środa, 18:00
Sędzia Szymon Marciniak (Płock)
Słowo o Widzewie. Drużyna dzisiejszych gospodarzy ma na swoim koncie 8 punktów i zajmuje 13. miejsce w tabeli. Bilans podopiecznych Radosława Mroczkowskiego to 2 zwycięstwa, 2 remisy i 4 porażki.
Ostatni raz Widzewiacy wygrali w lidze 3 sierpnia. Wtedy to pokonali na własnym obiekcie Koronę Kielce 2-1. Od tamtej pory łodzianie zdobyli zaledwie 2 punkty w 5 spotkaniach.
Największą gwiazdą, a zarazem najlepszym strzelcem Widzewa jest Eduard Visnakovs. Łotysz z 5 bramkami na koncie jest jednym z pięciu liderów klasyfikacji strzelców.
Największą bolączką trenera Radosława Mroczkowskiego jest gra obronna zespołu. Łodzianie mają na swoim koncie najwięcej straconych bramek, bo aż 18. Zresztą podobnie sytuacja przedstawia się w Ruchu - chorzowianie stracili tylko 2 gole mniej. W środowe po południe spotkają się więc dwie najgorsze defensywy w ekstraklasie.
- Najważniejsze, byśmy wreszcie zdobyli punkty na wyjeździe. Chciałbym też, abyśmy wreszcie zagrali na zero z tyłu. W tym sezonie jeszcze nie udała nam się ta sztuka, ale kiedyś musi to wreszcie nastąpić. Wierzę, ze stanie się to właśnie w jutrzejszym meczu z Widzewem i do Chorzowa wrócimy w dobrych nastrojach - mówi "Stawar".
Co do absencji - Radosław Mroczkowski nie będzie mógł skorzystać z pauzującego za czerwoną kartkę otrzymaną w Gliwicach Macieja Mielcarza. Reszta zawodników jest gotowa do gry.
Z kolei "Niebiescy" w tabeli okupują przedostatnie miejsce z dorobkiem 7 "oczek". Tak na prawdę ciężko określić jakim zespołem jest w tym sezonie Ruch. Potrafił wygrać z Legią Warszawa czy chociażby zdobyć cenne punkty w Zabrzu, by chwilę później przegrać z Zagłębiem czy w końcu ponieść klęskę z Jagiellonią.
Po przyjściu Jana Kociana w Chorzowie powoli odżywa nadzieja. Czas pokaże czy zatrudnienie Słowaka było dobrą decyzją. Meczem ze Śląskiem Wrocław zawodnicy udowodnili jednak, że w drużynie "Niebieskich" drzemie potencjał.
Trener Kocian w spotkaniu z Widzewem nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych Marka Zieńczuka, Artura Gieragi, Macieja Sadloka, Adriana Mrowca i Michała Helika. Tego ostatniego prawdopodobnie w wyjściowym składzie zastąpi powracający po urazie Marek Szyndrowski.
- Cieszę się, że będę znów potrzebny drużynie. Po kontuzji "dwójki" nie ma już śladu. Wracam na boisko - mówi Szyndrowski.
- Przyjaźń niech będzie na trybunach. My musimy swoje zrobić na boisku. To jest mecz, którego absolutnie nie możemy przegrać, a wręcz musimy coś wreszcie przywieźć z wyjazdu. Punkty już rozdaliśmy Cracovii, Zagłębiu. Pora wrócić do korzeni - dodaje wychowanek Ruchu.
Wobec niepewnego występu Macieja Jankowskiego, który nabawił się drobnej kontuzji w meczu ze Śląskiem Wrocław, w ataku "Niebieskich" prawdopodobnie szansę dostanie Grzegorz Kuświk, który strzelił gola w meczu z wrocławianami.
Małym światełkiem w tunelu przed dzisiejszym pojedynkiem może być statystyka ostatnich spotkań pomiędzy drużynami. Ruch na ostatnich 5 meczów przeciwko Widzewowi w ekstraklasie wygrał trzykrotnie, raz był remis, a tylko raz chorzowianie schodzili z boiska pokonani.
- Bez względu na okoliczności jedziemy do Łodzi po trzy punkty. To będzie bardzo trudne spotkanie, bo łodzianie będą chcieli się zrehabilitować za ostatnią porażkę w Gliwicach, ale my im na pewno nie ułatwimy zadania. Po ostatnim meczu ze Śląskiem Wrocław był duży niedosyt. Mieliśmy silny Śląsk "na widelcu”, przy lepszej skuteczności zainkasowalibyśmy trzy punkty. Z drugiej strony punkt z tak silnym zespołem, po niezłym meczu, musimy przyjąć z pokorą i szacunkiem - twierdzi Stawarczyk.
Widzew Łódź - Ruch Chorzów
środa, 18:00
Sędzia Szymon Marciniak (Płock)
Polecane
Ekstraklasa