"Nie przeszkadzało nam w dobrej grze, że klub nam nie płacił"
19.04.2013
Niedawno pojawiła się informacja, że niektórzy zawodnicy Ruchu Chorzów wysłali wezwania do zapłaty. O zadłużeniu klubu wobec zawodników dowiedziała się także Komisja Licencyjna. O ile zaległości przy Cichej nie są nowością - tak już pozwy piłkarzy tak.
- Nie przeszkadzało nam w dobrej grze, że przez kilka miesięcy klub nam nie płacił. Przeszkadza to obecnym piłkarzom Ruchu, którzy, jak donoszą media, skierowali przeciwko klubowi pozwy do sądu. Owszem, jak się na coś umawiamy, to powinniśmy to realizować. Sam miałem duże zaległości w Ruchu. Tylko że czasami trzeba pójść swojemu klubowi na rękę. Może moje pokolenie było inne... - mówi Maciej Mizia, który przy Cichej spędził, w trzech podejściach, 10 lat.
- My czekaliśmy cierpliwie. Graliśmy dla siebie, dla własnej promocji i dla Ruchu, ufając, że w klubie pojawi się sponsor. Niestety, dzisiaj nie ma zmiłuj się... - przyznaje Mizia, który piłkarską karierę zakończył już kilka lat temu, ale ciągle zmaga się z kontuzjami.
Mizia jest na tymczasowej rencie i wkrótce przejdzie kolejną operację. - W połowie maja czeka mnie kolejna rekonstrukcja więzadeł krzyżowych. Jestem na rencie, ale muszą i chcę wrócić do pracy w trenerce, bo po 20 latach gry w piłkę dostaję 800 złotych. Szkoda że u nas nikt nie pomyślał, żeby wzorem Holandii, część uposażenia w trakcie kariery odkładać na konto przyszłej emerytury. Jak się człowiek nagle znajdzie na aucie, w dodatku ze zszarganym zdrowiem, to bardzo ciężko jest się potem pozbierać w życiu - przyznaje były piłkarz Ruchu.
- Nie przeszkadzało nam w dobrej grze, że przez kilka miesięcy klub nam nie płacił. Przeszkadza to obecnym piłkarzom Ruchu, którzy, jak donoszą media, skierowali przeciwko klubowi pozwy do sądu. Owszem, jak się na coś umawiamy, to powinniśmy to realizować. Sam miałem duże zaległości w Ruchu. Tylko że czasami trzeba pójść swojemu klubowi na rękę. Może moje pokolenie było inne... - mówi Maciej Mizia, który przy Cichej spędził, w trzech podejściach, 10 lat.
- My czekaliśmy cierpliwie. Graliśmy dla siebie, dla własnej promocji i dla Ruchu, ufając, że w klubie pojawi się sponsor. Niestety, dzisiaj nie ma zmiłuj się... - przyznaje Mizia, który piłkarską karierę zakończył już kilka lat temu, ale ciągle zmaga się z kontuzjami.
Mizia jest na tymczasowej rencie i wkrótce przejdzie kolejną operację. - W połowie maja czeka mnie kolejna rekonstrukcja więzadeł krzyżowych. Jestem na rencie, ale muszą i chcę wrócić do pracy w trenerce, bo po 20 latach gry w piłkę dostaję 800 złotych. Szkoda że u nas nikt nie pomyślał, żeby wzorem Holandii, część uposażenia w trakcie kariery odkładać na konto przyszłej emerytury. Jak się człowiek nagle znajdzie na aucie, w dodatku ze zszarganym zdrowiem, to bardzo ciężko jest się potem pozbierać w życiu - przyznaje były piłkarz Ruchu.
Polecane
Ekstraklasa