Nie przegrali sześć razy z rzędu i... chcą już skończyć grę w tym roku

03.11.2009
Kiedy po pięciu spotkaniach MKS miał w dorobku jeden punkt, większość na zespole z Kluczborka postawiła już krzyżyk. Piłkarze z meczu na mecz udowadniają jednak, że był to poważny błąd.
Metamorfoza MKS-u Kluczbork trwa już niemal miesiąc, a wszystko rozpoczęło się sensacyjnym zwycięstwem nad Widzewem. - Nie musieliśmy się wówczas specjalnie mobilizować. Nie od dziś wiadomo, że klub z Łodzi to wielka i uznana firma. Od tamtej pory w naszym zespole panuje zupełnie inna atmosfera - zaznacza Michał Glanowski, pomocnik beniaminka.

Jedna jaskółka co prawda wiosny nie czyni, ale jeśli chodzi o MKS, to później było równie dobrze. Kolejno: ŁKS Łódź, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Wisła Płock i GKS Katowice nie potrafiły nie tylko pokonać piłkarzy z Kluczborka, ale również strzelić im chociażby jednego gola! - Dlatego najlepiej byłoby, aby runda dobiegła już końca, a mecze rewanżowe odbyły się na wiosnę. Mielibyśmy spokojniejszą zimę. Z drugiej jednak strony, jeśli passa trwa, to może warto podtrzymać ją w kolejkach rozegranych awansem? - zastanawia się Glanowski, którego zespół po raz pierwszy na zapleczu ekstraklasy wydostał się ze strefy spadkowej.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również