"Nie można tolerować takich meczów". Smutny rekord przy Cichej

07.11.2016
Przez 81 lat stadion przy Cichej nie był świadkiem tak wielkiej klęski Ruchu jak piątkowa porażka z poznańskim Lechem. Piłkarze którzy wybiegli na murawę przeciwko "Kolejorzowi" w niechlubny sposób wpisali się na karty klubowej historii...
Rafał Rusek/PressFocus
- Ruch jest za wielkim i za dobrym klubem, by tolerować takie mecze - grzmiał Waldemar Fornalik, który przez lata z sukcesami reprezentował barwy 14-krotnych Mistrzów Polski. A takich meczów jak ten z "Kolejorzem" przy Cichej po wojnie nie oglądano!

Ruch tylko raz na swoim obiekcie w meczu o stawkę stracił pięć bramek. Niemal dokładnie 40 lat temu, 3 października 1976 roku "niebiescy" wysoko przegrali z Łódzkim KS-em. Piotr Czaja do siatki sięgał równie często co w ubiegły piątek Libor Hrdlicka, ale "niebiescy" odpowiedzieli golami Albina Wiry i Krzysztofa Kajrysa. Przebieg gry nie był jednak tak jednostronny jak przed kilkoma dniami. To chorzowianie otwierali wynik, a dwa gole stracili w samej końcówce. W tamtym sezonie na ławce trenerskiej Ruchu debiutował Frantisek Havranek, który 4 lata później poprowadził Czechosłowację do złota na Igrzyskach Olimpijskich. Sezon 1976/77 nie był udany dla chorzowian - skończyli go na 13 miejscu, wówczas najgorszym w historii! Spotkanie z ŁKS-em określano jako symboliczne dla zmian, jakie nastąpiły w drużynie.

O zmianach mówił również - tuż po piątkowym meczu - trener Waldemar Fornalik. - Niektórzy zawodnicy zagrali po prostu jak juniorzy. Brak odpowiedzialności, brak koncentracji... Czekają nas męskie rozmowy i nie ma tu co owijać w bawełnę. Jeżeli niektórzy będą się tak prezentować to... ktoś powiedział, że jeśli nie można zmienić sposobu gry, trzeba zmienić zawodnika - groził szkoleniowiec, który w niebieskiej koszulce zagrał w Ekstraklasie 233 razy, a w 1989 roku świętował z drużyną zdobycie ostatniego jak do tej pory mistrzowskiego tytułu dla Ruchu.
autor: ŁM

Przeczytaj również