Nie mogą odżałować błędów Gila. Fornalik: Nie będzie miał argumentów!
21.02.2012
- Na gorąco myślałem, że sędzia podjął słuszną decyzję, że dostałem żółtą kartkę. Jednak kiedy obejrzałem to sobie wszystko spokojnie na powtórkach, muszę się cieszyć, że sędzia pomylił się na moją korzyść - mówił Jarosław Fojut, obrońca Śląska Wrocław, w niedzielnym magazynie Polsatu Sport. To rozstrzyga jedną sporną sytuację z sobotniego meczu. A co z bramką?
Gol dla Śląska padł po tym, jak Mateusz Cetnarski i Sebastian Mila znaleźli się na pozycji spalonej. Co na to Waldemar Fornalik? - Podałem po meczu rękę sędziemu Gilowi i nie była to kurtuazja z mojej strony. I zapewniam, że nie byłem taki spokojny. Powiedziałem sędziemu, czego nie wychwyciły kamery, że będę jeszcze analizował to spotkanie, ale że jestem przekonany o jego błędach. Sędzia Gil też powiedział, że sobie to na spokojnie przeanalizuje, ale ja - po obejrzeniu tego w telewizji - wiem, że nie będzie miał argumentów na swoją obronę - mówi Fornalik.
W niedzielnej Lidze+Extra, magazynie stacji Canal+, przekonywano jednak, dlaczego spalonego nie było. - Dziwię się tym dziennikarzom, którzy twierdzili, że Cetnarski nie był na spalonym i, że bramka została zdobyta prawidłowo. Twierdzenie, że nie absorbował bramkarza jest nielogiczne. To nadinterpretacja - powiedział, przypominając, że ten sam arbiter prowadził dwa lata temu mecz Ruchu z Lechem Poznań na Cichej. Wtedy po jego błędzie "Kolejorz" zdobył w końcówce bramkę i tydzień później zdobył mistrzostwo Polski.
- Zostawmy już jednak to co by było gdyby, bo te pytania nigdy nie doczekają się odpowiedzi... - ucina w końcu Waldemar Fornalik.
Gol dla Śląska padł po tym, jak Mateusz Cetnarski i Sebastian Mila znaleźli się na pozycji spalonej. Co na to Waldemar Fornalik? - Podałem po meczu rękę sędziemu Gilowi i nie była to kurtuazja z mojej strony. I zapewniam, że nie byłem taki spokojny. Powiedziałem sędziemu, czego nie wychwyciły kamery, że będę jeszcze analizował to spotkanie, ale że jestem przekonany o jego błędach. Sędzia Gil też powiedział, że sobie to na spokojnie przeanalizuje, ale ja - po obejrzeniu tego w telewizji - wiem, że nie będzie miał argumentów na swoją obronę - mówi Fornalik.
W niedzielnej Lidze+Extra, magazynie stacji Canal+, przekonywano jednak, dlaczego spalonego nie było. - Dziwię się tym dziennikarzom, którzy twierdzili, że Cetnarski nie był na spalonym i, że bramka została zdobyta prawidłowo. Twierdzenie, że nie absorbował bramkarza jest nielogiczne. To nadinterpretacja - powiedział, przypominając, że ten sam arbiter prowadził dwa lata temu mecz Ruchu z Lechem Poznań na Cichej. Wtedy po jego błędzie "Kolejorz" zdobył w końcówce bramkę i tydzień później zdobył mistrzostwo Polski.
- Zostawmy już jednak to co by było gdyby, bo te pytania nigdy nie doczekają się odpowiedzi... - ucina w końcu Waldemar Fornalik.
Polecane
Ekstraklasa