"Nie mamy żadnej pewności, że Polonia poradziłaby sobie w II lidze"

17.11.2012
- Ci młodzi ludzie muszą spełniać jedno podstawowe kryterium: muszą umieć grać w piłkę. W przypadku niektórych zawodników Polonii, te progi są zdecydowanie za wysokie - mówi Dariusz Fornalak.
Polonia Bytom zagra dziś z Zawiszą Bydgoszcz, czyli teoretycznie nie ma szans na sukces. Czy myśli pan, że po tak tragicznej rundzie zawodnicy Polonii mają jeszcze prawdziwą wiarę, wychodząc na boisko?

Dariusz Fornalak, były trener Polonii Bytom: - Myślę, że tak. Wiara musi być zawsze. Gorzej być nie może - to wszyscy wiemy i widzimy. Ta wiara chyba jest, zresztą oni to mówią na każdym kroku. Te słowa na razie nie przekładają się na to, co się dzieje na boisku, czyli na zdobycz punktową. Ale wiara umiera ostatnia i pewnie w zawodnikach Polonii również.

Kiedy latem, na wariackich papierach budowano tę drużynę, spodziewał się pan, że może to wyglądać aż tak źle?

- Ja przeżywam trochę takie deja vu, bo analogiczna sytuacja miała miejsce rok wcześniej. Kiedy obejmowałem zespół, było powiedziane, że zostanie siedmiu, później sześciu, pięciu, później czterech, wreszcie trzech zawodników, spośród tych, którzy grali w ekstraklasie. Okazało się, że nie został żaden. Na pierwsze spotkanie - jak sobie wszyscy przypominamy - do Szczecina, pojechaliśmy, choć jeszcze tydzień wcześniej nie wiedział, w jakim kształcie w ogóle ten zespół będzie. Jakaś analogia jest. Ten zespół też był tworzony z ludzi, którzy nie mieli żadnego doświadczenia na szczeblu I ligi. Jedyne doświadczenia mieli III, II-ligowe i ten początek był również dramatyczny.

Dlaczego to się powtarza rok po roku?

- Mi jest po prostu żal, że nie udało się zatrzymać ludzi, którzy w drugiej rundzie pokazali, że potrafią grać w piłkę.

Wiem, że chyba nie było innego wyjścia, ale czy nie sądzi pan, że rzucenie takich młodych chłopaków na tak głęboką wodę, jest dla nich krzywdzące? Pierwszy kontakt z seniorską piłką oznacza dla nich przegrywanie wszystkiego jak leci...

- Zależy, jak na to patrzeć. Mi trochę niezręcznie o tym mówić, ale moge przyznać, że wielu z tych ludzi, którzy dziś grają w podstawowym składzie, obserwowaliśmy. Widziałem wiele spotkań drużyny juniorów. Sytuacja na pewno zmusiła klub do takiej drogi, ale rzeczywiście nie zawsze tak jest, że można łatwo przeprowadzić transformacje. To nie jest tak, że wprowadza się 5-6 juniorów do składu i ogłasza wszem i wobec, że my od dzisiaj ogrywamy młodych ludzi. Ci młodzi ludzie muszą spełniać pierwsze, podstawowe kryterium: muszą umieć grać w piłkę. Dlatego w przypadku niektórych zawodników, którzy dziś występują w I-ligowym składzie Polonii, te progi są zdecydowanie za wysokie.

Czy z perspektywy pół roku myśli pan, że dla Polonii byłoby lepiej, gdyby jednak grała w II lidze, tak jak pierwotnie miało być?

- Nie. Dla Polonii byłoby najlepiej gdyby grała w I lidze, ale gdyby nie zmarnowała tego, co się zrobiło wcześniej. Można powiedzieć, że my wszyscy straciliśmy masę czasu, zdrowia. Polonia walczyła w poprzednim sensie o utrzymanie I ligi dla Bytomia. W pewnym sensie się to nie udało. Natomiast z drugiej strony, patrząc na te warunki, które się przecież w ogóle nie zmieniły, taki zespół jak Wisła Płock by to wykorzystał. Regulamin stanowi tak, a nie inaczej. Polonia nie kupiła sobie miejsca w I lidze, tylko w myśl regulaminu w niej została. Dziś możemy gdybać, ale nie mamy żadnej pewności, że Polonia w tym składzie poradziłaby sobie w II lidze.

Czy w tej trudnej sytuacji widzi pan jakiś ratunek dla Polonii?

- Ja jestem teraz już tylko biernym obserwatorem. Głęboko wierzę w to, że ludzie, którzy decydują o być albo nie być Polonii, nie pozwolą temu nietuzinkowemu klubowi przestać istnieć. Takich momentów w historii tego klubu było już wiele. Nie wyobrażam sobie, żeby to się jakoś nie ułożyło. Głęboko wierzę - zaczęliśmy wiarą i kończymy wiarą - że Polonia wyjdzie na prostą. Ale do tego potrzebuje pomocy z zewnątrz, bo sama sobie myślę nie poradzi...

Rozmawiał Michał Trela.

Zawisza Bydgoszcz - Polonia Bytom
sobota, 17:00
autor: Michał Trela

Przeczytaj również