"Nie mam pretensji do chłopaków, jeśli ktoś jest winny, to ja"

28.04.2013
- Graliśmy z dobrą drużyną, ale my na to nie patrzymy, każdy tu ma przegrywać. Mamy traktować rywala jak złodzieja, który chce coś nam zabrać, więc musimy go zniszczyć, pokonać - powiedział Mirosław Kmieć.
Sosnowiczanie bezbramkowo zremisowali z MKS-em, mimo że goście długo grali w osłabieniu. - Zaangażowanie na 200 procent, 100 procent realizacji założeń, stwarzanie sytuacji, pełny bieg, walka, z każda minutą... Wkradała się jednak nerwowość. To, co jest proste, robi się nagle bardzo trudne. Szacunek, bo mało kto chce tu grać w piłkę i wygrywać, a tak zrobił MKS, który grał otwartą piłkę - pochwalił gości Mirosław Kmieć, trener Zagłębia.

- Ciekawiej byłoby, gdyby było 11 na 11. Nie mam pretensji do chłopaków i proszę, żeby nikt nie miał pretensji do nich. Jeśli ktoś jest winny, to ja. Jeśli realizują moje założenia, to moja wina, gdyby grali swoją grę, wtedy zwalałbym na nich winę. Graliśmy z dobrą drużyną, ale my na to nie patrzymy, każdy tu ma przegrywać. Mamy traktować rywala jak złodzieja, który chce coś nam zabrać, więc musimy go zniszczyć, pokonać - porównał szkoleniowiec sosnowiczan.

- Ci chłopcy grają w II lidze, a nie w ekstraklasie, ale ja ich szanuję, na tę ligę mają wysokie umiejętności. Brakło dokładności, szczęścia. Nie możemy się sami biczować, z każdego potknięcia trzeba wyciągać plusy. Gdybyśmy strzelili gola na początku, to później byłaby druga i trzecia - stwierdził Kmieć.

- To był bardzo emocjonujący mecz, mimo że bez bramek. Nie przyjechaliśmy po remis, tylko po 3 punkty. Sytuacja, gdy nasz zawodnik został usunięty z boiska, spowodowała, ze trzeba było zmienić zamiary. W "10" mieliśmy więcej klarownych okazji niż gospodarze. Jesienią w Kluczborku Zagłębie grało w "10" i był remis 2-2, dziś też remis. Żal, że nie wykorzystaliśmy sytuacji - ocenił trener MKS-u, Andrzej Konwiński.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również