"Nie łudźmy się, że na Górnym Śląsku zadziała podobny układ"

04.12.2014
Śląskie kluby przez wiele lat były wspierane przez górnictwo. W takie dni jak dzisiaj, świętowali razem nie tylko górnicy, ale też i piłkarze. Dzisiaj kopalnie już w coraz mniejszym stopniu są związane z piłką nożną.
Górnik Zabrze
- Barbórki odbywały się zawsze po sezonie i gdy byłem zawodnikiem, razem z kolegami mogliśmy się wtedy bez problemu napić piwa. To było prawdziwe święto górników, a nasz klub należał przecież do górnictwa. Dlatego co roku zapraszano nas na karczmy piwne. Były śpiewy, żarty, fajna atmosfera. Brataliśmy się razem z górnikami - wspomina Józef Dankowski, trener Górnika Zabrze.

Obecni piłkarze Górnika czy też innych śląskich klubów mogą jedynie słuchać takich opowieści. Przemysł wydobywczy w coraz mniejszym stopniu wspiera piłkę nożną. Kompania Węglowa nie reklamuje się już na koszulkach drużyny z Zabrza, ale za to zawodnicy Ruchu Chorzów grają z logiem Węglokoksu.

- Ta branża ma jednak ogromne problemy finansowe, więc jest od lat dotowana z budżetu państwa. Zasadne jest więc pytanie, dlaczego część środków, choćby w skali firm niewielkich, ma trafiać do zawodowego futbolu. Tym bardziej, że piłka jest najdroższa i wciąż źle kojarzona. Łatwiej wytłumaczyć przekazanie środków choćby na siatkówkę, nie mówiąc już o sporcie młodzieżowym. Piłka? Spółki wolą tego nie ruszać - mówi Tomasz Młynarczyk, były prezes Górnika, a obecnie przewodniczący rady nadzorczej klubu.

By zyskać pieniądze ze spółki skarbu państwa, nie wystarczy jedynie przyjść z dobrą ofertą... - To nie jest kwestia strategii marketingowych firm, czy świadomego reklamowania się przez futbol. Decyduje polityka i to na najwyższym szczeblu, a spółki skarbu państwa nie mają wiele do powiedzenia. Nie ma takiej możliwości, że klub bezpośrednio w ich gabinetach "wychodzi" finansowe wsparcie. Dostają wytyczne z góry, by komuś konkretnemu pomóc. Dlatego Lotos pomagał Lechii Gdańsk, a Tauron Śląskowi Wrocław. Nie łudźmy się, że na Górnym Śląsku zadziała podobny układ - podkreśla Młynarczyk.
źródło: SPORT

Przeczytaj również