Nie każdy obcokrajowiec się sprawdza. Wiedzą coś o tym przy Cichej...

14.10.2014
Wesele siostry, ustawianie meczów, nieważny kontrakt - Ruch Chorzów w tym roku miał kilka przygód z zagranicznymi zawodnikami, którzy okazali się totalnymi niewypałami.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Mało kto już pamięta, że kilka miesięcy temu do gry w Chorzowie przymierzano Chińczyków. Jeden z nich był obiektem żartów w szatni bowiem już po pierwszych zajęciach chodził z nogą obłożoną lodem. - Zepsuła się chińska zabawka - śmiali się chorzowianie. Furory w Ruchu nie zrobił też Kamil Kopunek, reklamowany jako uczestnik mistrzostw świata w RPA, który strzelił bramkę samym Włochom. Już po grze wewnętrznej Słowak sam uznał, że nie ma czego szukać w tej drużynie, słabą formę wytłumaczył początkami astmy, spakował się i opuścił zgrupowanie Ruchu.

Był też Cristian Cristea - Rumun, który... został posądzony o ustawianie meczów w Australii. Był nawet aresztowany przez policję pod zarzutem ustawiania spotkań w klasie rozgrywkowej stanu Wiktoria. Działacze Ruchu wzięli zawodnika w obronę, ale przy Cichej nie zagrał. Niedawno głośno było o Sabienie Lilaju, który już podpisał kontrakt z Ruchem, ale odezwał się prezes jego byłego klubu, Skanderbu Korce, który stwierdził, że Albańczyk dalej ma ważną umowę z jego zespołem i... piłkarz nadal w nim występował.

Najnowszym oryginalnym przypadkiem jest Senad Karahmet, który wyjechał na wesele siostry. Mimo że od trenera Jana Kociana dostał trzy dni wolnego, do Chorzowa wrócił... po tygodniu.
źródło: SPORT

Przeczytaj również