"Nie jest najważniejsze to, czy klub spełni moje warunki" (wywiad)

17.01.2012
Odwiedziliśmy drużynę Ruchu w Kamieniu, dzielnicy Rybnika. Waldemar Fornalik chwali sobie tamtejsze warunki. - Przyznam, zapomniałem, że mamy pod nosem tak kapitalny ośrodek - mówi trener "Niebieskich".
Jakie wrażenia po dwóch dniach spędzonych w Kamieniu?
- Warunki są naprawdę kapitalne, kuchnia bardzo dobra. Oświetlenie boiska bocznego, jak na stadionie ligowym. To daje zawodnikom dodatkowy bodziec do treningów. Jeśli chodzi o wspomnianą kuchnię, to przygotowaliśmy swoje menu. Nie ma w nim dziwactw.

Stabilność kadrowa i spokój wokół drużyny chyba wam służy?
- Sprawdziło się to jesienią. Mówiłem po rundzie wiosennej, że mamy sprawdzoną ekipę, wiemy gdzie tkwią problemy. Dlatego doszło wtedy tylko dwóch zawodników. Inna sprawa, że stabilizacja nie zawsze wychodzi na dobre, więc myślę już nie tylko o krótkiej wiośnie, ale także o następnej rundzie. Wiadomo, że niektórym zawodnikom kończą się kontrakty latem, inni są w zaawansowanym wieku.

Na razie trenuje z wami tylko jeden zupełnie nowy zawodnik. Czy Arkadiusz Lewiński zyskuje w pana oczach z dnia na dzień?
- Co tu dużo mówić, widać różnicę, gdy porówna się tego zawodnika z piłkarzami, którzy są w naszym rytmie treningowym od roku, od dwóch lat. Z każdym dniem uczy się nowych rzeczy. Pewnie będzie miał problem z prawidłowym reagowaniem na obciążenia.

Zimą do zmian doszło w sztabie medycznym. Odszedł Paweł Larysz, jego miejsce zajął Włodzimierz Duś...
- Znam Włodka Dusia. Minęliśmy się co prawda we Wronkach, ale spotykaliśmy się na przykład w reprezentacji Polski. Znam opinie na jego temat, wiem, że to fachowiec. Jakość pracy na pewno się nie obniży.

Ostatnio wrócił temat kapitańskiej opaski. Kto ją będzie nosił wiosną?
- Na dwa dni przed meczem często odpowiadam na pytania o ustawienie zespołu, że trzeba poczekać do dnia, w którym rozegramy to spotkanie. Teraz odpowiem podobnie. A mamy przecież jeszcze tyle czasu, że ho ho...

Ostatnio kapitanem był Rafał Grodzicki, który stracił zaufanie w oczach kibiców z uwagi na zamieszanie w temacie przedłużenia kontraktu. A czy pan mu ufa?
- Nic się nie zmieniło w tym temacie. A to, że otrzymał ofertę z Zagłębia Lubin? To normalna sprawa. Ja nie usłyszałem z jego ust: „trenerze, odchodzę do Zagłębia Lubin”. Nawet nie przeczytałem takiej wypowiedzi w prasie. Zresztą, gdy o tym napisano, dyrektor zadzwonił do mnie mówiąc: „wiesz, Rafał wcale nie jest dogadany w Lubinie”. Zawodnik był za to w kontakcie z władzami naszego klubu. Wiem, że kibice mogą tę sprawę interpretować na różne sposoby. Cóż, Rafał musi potwierdzić, że jest człowiekiem, na którego warto stawiać.

Pytanie chyba najważniejsze, jak wygląda temat pana nowego kontraktu z Ruchem?
- Od razu zaznaczę, że nikt nie robi wielkiego ciśnienia, abym go podpisał już teraz, w tym momencie. Owszem, spotkaliśmy się w tym temacie 2-3-krotnie. Będę jednak powtarzał, że najważniejsze nie jest to, czy klub spełni moje warunki, lecz to, czy będzie się rozwijał. Pewne procesy zostały rozpoczęte. Być może lada dzień zostaną sfinalizowane, a wtedy usiądziemy i podpiszemy kontrakt. Nie chcę czekać z tym w nieskończoność. Po prostu musimy rozwiązać wspólnie pewne problemy.

Ruch jest w czołówce ekstraklasy. A czy jest w stanie powalczyć o mistrzostwo kraju?
- Nawet gdyby stać nas było na transfery gotówkowego i moglibyśmy ściągnąć tych zawodników, których byśmy chcieli, to i tak gwarancji byśmy nie otrzymali. Proszę spojrzeć, kto zamierza bić się o mistrzostwo. Kluby z wysokimi budżetami. A za nami są Lech czy Wisła, które nie powiedziały ostatniego słowa.

Na koniec, luźniejsze pytanie. Jak się pan relaksuje w trakcie zimowych zgrupowań, gdy znajdzie chwilę wolnego czasu pomiędzy zajęciami?
- Zawsze jestem niepocieszony, gdy lecimy do Turcji, że mogę wziąć ze sobą tylko jedną, dużą torbę. Gdy jadę samochodem na przykład do Kamienia, mam większy komfort. Biorę płyty, książki... Staram się znaleźć na to czas. Swoją drogą przygotowuję się do treningów. Mylne jest przeświadczenie, że drużyna leci do Turcji i ma wakacje. Mamy przecież dwa treningi dziennie, nagrywamy mecze, analizujemy je, do tego dochodzą odprawy...

Wysłuchał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również