Nie grał u braci Fornalików, dostał szansę od Jacka Zielińskiego

22.09.2012
Jakub Smektała jest pierwszym człowiekiem w chorzowskiej szatni, który realnie zyskał na zmianie trenera. Jeszcze niedawno miał odejść z Ruchu, a teraz jest bliski tego, by wskoczyć do podstawowego składu!
Kiedy trafił do Ruchu ponad rok temu, wiązano z nim spore nadzieje. Jakub Smektała nie potrafił jednak rozwinąć skrzydeł, nie prezentował formy, do której przyzwyczaił w Piaście Gliwice. Dlatego w Chorzowie był tylko rezerwowym. Latem miał zostać wypożyczony do innego klubu.

- Były prowadzone rozmowy dotyczące zmiany klubu, ale nie doszły one do skutku. Dziś cieszę się, że zostałem w Chorzowie - mówił po końcowym gwizdku spotkania z Zagłębiem Lubin.

Nic dziwnego. Wreszcie zdobył pierwszego gola w barwach Ruchu. - Strzeliłem bramkę, a trener dał mi szansę pograć dłużej, bo przez 45 minut. Za jego poprzedników nie miałem takich okazji - wskazał, bo Smektała nie należał do ulubieńców braci Fornalików. Można zaryzykować stwierdzeniem, że jest on pierwszym zawodnikiem Ruchu, który zyskał na zmianie szkoleniowca.

- Kuba dał mi poważny sygnał do myślenia! - przyznał Jacek Zieliński. - Pamiętam Smektałę z jego gry w Piaście Gliwice. Postawiłem na niego dzisiaj, bo bardzo dobrze prezentował się na treningach. Ciesze się, że nie popełniłem błędu. Kuba wraca po długim czasie niebytu. Wierzę, że dzisiejszy mecz to dla niego moment zwrotny w przygodzie z Ruchem - dodał szkoleniowiec zespołu z Chorzowa.

Co ciekawe, sam Smektała przyznał, że nie pamięta, kiedy zdobył ostatniego gola w ekstraklasie. Sprawdziliśmy. Było to na początku października 2009 roku, kiedy przebiegł z piłką niemal połowę boiska i zdobył gola dla Piasta w spotkaniu z Polonią Warszawa.

- Najważniejsze dzisiaj było to, że nareszcie zdobyliśmy trzy punkty! - podkreślił Kuba.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również