Nasze zespoły są ostatnio regularnie krzywdzone przez arbitrów

10.05.2010
Wściec mogą się zawodnicy Piasta, bo przez sędziowskie decyzje tracą kolejne punkty. Narzekają i inni. - Sędzia Siedlecki śmiał się ze mnie - irytuje się niemal do czerwoności Andrzej Niedzielan.
Piast Gliwice

Zaczęło się od meczu z Koroną Kielce, kiedy Artur Radziszewski nie uznał prawidłowej bramki Jakuba Biskupa. - Dobrze, że i tak ten mecz wygraliśmy - odetchnął Kamil Wilczek, bo arbiter popełnił jeszcze jeden błąd, nie dyktując rzutu karnego dla rywali. Potem Piast tracił bramki zdobywane z pozycji spalonych. Najpierw jedną z Polonią Warszawa (0-2), a potem dwie z Wisłą Kraków (1-4). No i wreszcie ostatnia kolejka. Przy prowadzeniu zespołu z Gliwic - zdaniem wielu - Sebastian Olszar został przewrócony przed polem karnym. -  Byłem faulowany przez Antka Łukasiewicza. Wbiegłem przed obrońcę, a on nie dotknął piłki, za to spowodował mój upadek. To była ewidentna czerwona kartka. Gdyby arbiter podjął taką decyzję, to wtedy na pewno mecz skończyłby się inaczej - przekonywał napastnik.

Odra Wodzisław

Ruch strzelił drużynie Marcina Brosza trzy bramki. Pierwsza została uznana, choć asystujący w tej akcji Wojciech Grzyb ewidentnie "spalił". W równie oczywisty sposób linię obrony przekroczył Bartosz Ława z Arki Gdynia, a stawka meczu była ogromna. Dodajmy, że w ostatnim spotkaniu w Lubinie, arbiter liniowy nie miał już dla Odry litości. Dopatrzył się centymetrowego spalonego przy bramce, która dawałaby remis 2-2.

Ruch Chorzów

"Niebiescy" długo nie narzekali na sędziów, bo i tak osiągali dobre wyniki. Problemy pojawiły się w dwóch ostatnich spotkaniach. Najpierw w Szczecinie nie popisał się Dawid Piasecki. Kartkował na potęgę i co chwilę przerywał grę. Podobnie zachowywał się Piotr Siedlecki w Białymstoku. Za nic kartki dostali Grzegorz Baran czy Andrzej Niedzielan, a w perspektywie spotkanie z Lechem Poznań. "Wtorek" nie zagra w tym meczu z powodu nadmiaru kartek, jak i kontuzji. Arbiter nie dostrzegł faulu Thiago Cionka. Gracz "Jagi" nierozważnym uderzeniem łokciem złamał kość jarzmową Niedzielana. Poza tym arbiter z Warszawy z niewytłumaczalnych powodów przerwał najlepszą akcję Ruchu.

- Sędzia Siedlecki nie zna się na swojej pracy. Zupełnie inaczej uderza się przypadkiem i przypadkiem to dostałem w życiu kilkaset razy - połamano mi kość, a on nawet nie zauważył faulu. Potem widziałem tylko jego głupie uśmieszki. I żółtą kartkę. Później była taka sytuacja, że lewy obrońca Jagiellonii dał mi "z liścia”, na oczach sędziego liniowego. Spojrzałem się w kierunku liniowego, a on na to: "Tylko się odezwij, to dostaniesz czerwoną kartkę”. Kogo chronią sędziowie? Tych, których się uderza? - pisze Niedzielan na swoim blogu. - Sędzia Siedlecki śmiał się ze mnie, Cionek śmiał się i ze mnie, i z Siedleckiego. Brawo, grajmy tak dalej. Wspaniała liga. Pooglądam ze szpitala. Ale wrócę. Najwyżej połamie mnie ktoś po raz trzeci. I znowu dostanę za to żółtą kartkę.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również