"Nasi" za granicą: Arkadiusz Milik
22.06.2015
Arkadiusz Milik - ulubieniec kibiców. Zarówno klubowych jak i reprezentacyjnych. Jest on zdecydowanym zwycięzcą poprzedniego sezonu, w trakcie którego zrobił największy postęp spośród "naszych" graczy.
W lipcu 2014 roku, po słabych 18 miesiącach gry w lidze niemieckiej, Bayer Leverkusen zdecydował się oddać go na wypożyczenie do Ajaksu Amsterdam. Klubu z wielkimi tradycjami. Klubu, w którym wychowywano największych holenderskich piłkarzy. Klubu, w którym pracują najlepsi holenderscy trenerzy. I w końcu klubu, który słynie z tego, że stawia na młodych, perspektywicznych graczy.
Początek w Holandii Milik miał ciężki. W pierwszych 8 kolejkach zagrał tylko 3 razy. Dwukrotnie zaczynał w pierwszym składzie. Tylko raz zagrał pełne 90 minut i to właśnie w spotkaniu przeciwko Heraclesowi strzelił swoje pierwsze bramki na boiskach Eredivisie.
Pierwszy wielki mecz w barwach amsterdamczyków rozegrał 24 września. Rywal nie był wymagający - amatorski Watergraafsmeer, ale wyczyn Milika i tak obił się echem. Nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Nasz napastnik strzelił 6 goli i zaliczył 2 asysty. Najlepsze jednak było jeszcze przed nim.
Momentem przełomowym był mecz z Niemcami. Milik, dość niespodziewanie, wybiegł w pierwszym składzie i zagrał w ataku obok Roberta Lewandowskiego. W 51 minucie otworzył wynik spotkania strzelając piękną bramkę z główki i położył podwaliny pod historyczne zwycięstwo nad naszymi zachodnimi sąsiadami. To otworzyło mu drzwi do pierwszego składu Ajaksu. Bramki Niemcom nie mógł przecież strzelić byle kto.
Od 18 października do 22 marca w Eredivisie nie wystąpił tylko w pojedynkach z FC Dordrecht, AZ Alkmaar i Excelsior. W pierwszy dwóch przypadkach nie załapał się do kadry meczowej, a występ z rotterdamczykami uniemożliwiła mu kontuzja. W rozegranych w tym czasie 17 meczach strzelił 9 bramek i zaliczył 4 asysty. Końcem marca doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu grę do końca sezonu. W ostatniej kolejce Frank de Boer wpuścił go z ławki na ostatnie pół godziny sezonu, ale Milik bramki już nie strzelił.
W pierwszym sezonie w Ajaksie 21-letni napastnik wystąpił w 21 meczach i strzelił 11 bramek, co uczyniło go najlepszym strzelcem drużyny. Nic dziwnego, że amsterdamczycy definitywnie wykupili Arka z Leverkusen. Klauzula transferu zapisana w umowie wypożyczenia wynosiła 2,8 miliona euro. Wartość tyszanina w tym momencie jest dwukrotnie większa, a po przyszłym sezonie może jeszcze wzrosnąć. Ciężko sobie bowiem wyobrazić, aby nadchodzące rozgrywki były dla Milika gorsze, od minionych, w których aklimatyzował się w klubie, budował swoją pozycję i poznawał holenderską ligę, a mimo to był wiodącym graczem wicemistrza Holandii.
W lipcu 2014 roku, po słabych 18 miesiącach gry w lidze niemieckiej, Bayer Leverkusen zdecydował się oddać go na wypożyczenie do Ajaksu Amsterdam. Klubu z wielkimi tradycjami. Klubu, w którym wychowywano największych holenderskich piłkarzy. Klubu, w którym pracują najlepsi holenderscy trenerzy. I w końcu klubu, który słynie z tego, że stawia na młodych, perspektywicznych graczy.
Początek w Holandii Milik miał ciężki. W pierwszych 8 kolejkach zagrał tylko 3 razy. Dwukrotnie zaczynał w pierwszym składzie. Tylko raz zagrał pełne 90 minut i to właśnie w spotkaniu przeciwko Heraclesowi strzelił swoje pierwsze bramki na boiskach Eredivisie.
Pierwszy wielki mecz w barwach amsterdamczyków rozegrał 24 września. Rywal nie był wymagający - amatorski Watergraafsmeer, ale wyczyn Milika i tak obił się echem. Nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Nasz napastnik strzelił 6 goli i zaliczył 2 asysty. Najlepsze jednak było jeszcze przed nim.
Momentem przełomowym był mecz z Niemcami. Milik, dość niespodziewanie, wybiegł w pierwszym składzie i zagrał w ataku obok Roberta Lewandowskiego. W 51 minucie otworzył wynik spotkania strzelając piękną bramkę z główki i położył podwaliny pod historyczne zwycięstwo nad naszymi zachodnimi sąsiadami. To otworzyło mu drzwi do pierwszego składu Ajaksu. Bramki Niemcom nie mógł przecież strzelić byle kto.
Od 18 października do 22 marca w Eredivisie nie wystąpił tylko w pojedynkach z FC Dordrecht, AZ Alkmaar i Excelsior. W pierwszy dwóch przypadkach nie załapał się do kadry meczowej, a występ z rotterdamczykami uniemożliwiła mu kontuzja. W rozegranych w tym czasie 17 meczach strzelił 9 bramek i zaliczył 4 asysty. Końcem marca doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu grę do końca sezonu. W ostatniej kolejce Frank de Boer wpuścił go z ławki na ostatnie pół godziny sezonu, ale Milik bramki już nie strzelił.
W pierwszym sezonie w Ajaksie 21-letni napastnik wystąpił w 21 meczach i strzelił 11 bramek, co uczyniło go najlepszym strzelcem drużyny. Nic dziwnego, że amsterdamczycy definitywnie wykupili Arka z Leverkusen. Klauzula transferu zapisana w umowie wypożyczenia wynosiła 2,8 miliona euro. Wartość tyszanina w tym momencie jest dwukrotnie większa, a po przyszłym sezonie może jeszcze wzrosnąć. Ciężko sobie bowiem wyobrazić, aby nadchodzące rozgrywki były dla Milika gorsze, od minionych, w których aklimatyzował się w klubie, budował swoją pozycję i poznawał holenderską ligę, a mimo to był wiodącym graczem wicemistrza Holandii.
Polecane
Z regionu
Przeczytaj również
04.05.2022
04.05.2022
Wielka bitwa o snajperską koronę