Nasi młodzieżowi reprezentanci pokazali klasę

17.08.2009
Maciej Sadlok i Artur Sobiech rozegrali dwa mecze na przestrzeni trzech dni. Najpierw w reprezentacji młodzieżowej, a następnie w lidze. "Abdul" strzelił gola, a jego wyczyn powtórzył Kamil Glik.
Obaj zawodnicy Ruchu w spotkaniu kadry wyszli w pierwszym składzie i każdy z nich spędził na murawie większość pojedynku (wynik końcowy 2-2). Sadlok już w piątek rozegrał w dodatku pełne 90 minut. - Co najważniejsze, zagraliśmy na zero z tyłu. Mogę być więc zadowolony z obu potyczek, bo z Francją w środę udało się zremisować - wskazał 20-latek, który razem z Sobiechem wracał z Biarritz przez cały czwartek, aby nazajutrz zagrać w lidze. - Ta podróż była bardziej męcząca niż same mecze - przyznał "Abdul".

- Dwie godziny jazdy autokarem, przeloty dwoma samolotami. Dołączyliśmy do zgrupowania Ruchu w Siemianowicach Śląskich w czwartek wieczorem. Zdążyliśmy się właściwie tylko wyspać - stwierdził Sobiech, który na boisku przebywał przez godzinę. Zdążył w tym czasie strzelić gola na wagę kompletu punktów. - Podbudował mnie występ w kadrze, jak również ostatnie mecze w ekstraklasie. Bohaterem jednak się nie czuję - zaznaczył.

Poza piłkarzami Ruchu w meczu reprezentacji U-21 wystąpili także Adam Marciniak (Górnik Zabrze) i Kamil Glik (Piast Gliwice). - Już w klubie śmiali się, że skoro w piątek gola strzelił inny z kadrowiczów, czyli Artur Sobiech, to teraz kolej na mnie. No i udało się - zacierał w sobotę ręce Glik.
autor: Krzysztof Dębowski, Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również