Nasi bramkarze bohaterami, czyli weekend bez porażki
01.03.2010
- Jeśli nie przepuszczę bramki we wszystkich 13 meczach, to chyba trafię do Bayernu Monachium - śmiał się Onyszko, który uratował Odrę przed porażką. Nawet w doliczonym czasie gry zdołał wybronić sytuację sam na sam z graczem Lechii. - Gdyby nie Arek, to mówilibyśmy o porażce - przyznał Marcin Malinowski.
Czyste konto zachował także Skaba, stojąc między słupkami bramki Polonii. Nie miał jednak aż tyle roboty, bo zawodnicy Śląska w najlepszych sytuacjach przestrzelili. - Najwięcej problemów miałem wychodząc do piłki... wyrzuconej z autu - przyznał Wojtek, bo minął się z celem i zostawił pustą bramkę. Na jego szczęście na wysokości zadania stanęli partnerzy z obrony.
Waldemara Fornalik, trener Ruchu, do swoich defensorów miał znacznie więcej zastrzeżeń za pierwszą połowę meczu w Gdyni. Arka stworzyła sobie bowiem kilka wyśmienitych okazji. Krzysztof Pilarz bronił jednak w niesamowity, instynktowny sposób. I znów był cichym bohaterem swojego zespołu, bo choć gole strzelali inni, to "Niebiescy" bez swojego bramkarza mieliby spory problem, aby wygrać. Jesienią Pilarz w meczu z Arką obronił rzut karny.
Jedynym z naszych, który nie zachował czystego konta, był Kwapisz. Jednak i tak godnie zastąpił w bramce Piasta chorego Macieja Nalepę, bo Zagłębie Lubin zrobiło znacznie więcej, aby wygrać niedzielne spotkanie. Zakończyło się remisem, bo Kwapisza zdołało pokonać tylko raz. I trudno mieć zastrzeżenia do gracza z Gliwic, bo Łukasz Hanzel uderzył piłkę w cudowny sposób.
Czyste konto zachował także Skaba, stojąc między słupkami bramki Polonii. Nie miał jednak aż tyle roboty, bo zawodnicy Śląska w najlepszych sytuacjach przestrzelili. - Najwięcej problemów miałem wychodząc do piłki... wyrzuconej z autu - przyznał Wojtek, bo minął się z celem i zostawił pustą bramkę. Na jego szczęście na wysokości zadania stanęli partnerzy z obrony.
Waldemara Fornalik, trener Ruchu, do swoich defensorów miał znacznie więcej zastrzeżeń za pierwszą połowę meczu w Gdyni. Arka stworzyła sobie bowiem kilka wyśmienitych okazji. Krzysztof Pilarz bronił jednak w niesamowity, instynktowny sposób. I znów był cichym bohaterem swojego zespołu, bo choć gole strzelali inni, to "Niebiescy" bez swojego bramkarza mieliby spory problem, aby wygrać. Jesienią Pilarz w meczu z Arką obronił rzut karny.
Jedynym z naszych, który nie zachował czystego konta, był Kwapisz. Jednak i tak godnie zastąpił w bramce Piasta chorego Macieja Nalepę, bo Zagłębie Lubin zrobiło znacznie więcej, aby wygrać niedzielne spotkanie. Zakończyło się remisem, bo Kwapisza zdołało pokonać tylko raz. I trudno mieć zastrzeżenia do gracza z Gliwic, bo Łukasz Hanzel uderzył piłkę w cudowny sposób.
Polecane
Ekstraklasa