"Narobiliśmy sobie smrodu i jesteśmy w lesie"
07.12.2009
Doświadczony pomocnik z Bogumińskiej pojawił się na murawie w drugiej połowie. Był dobrze rozgrzany, przebrał się, podszedł do linii bocznej i czekał... - Trochę się nastałem. To nie wina jednak arbitra technicznego. Nie było przerwy w meczu. Były jedynie stałe fragmenty gry pod naszą bramką, a przy takich sytuacjach zmian się nie dokonuje. W końcu musieliśmy ją zrobić, bo stałem tam już chyba ponad siedem minut - opisywał sytuację Woś.
Po spotkaniu nie krył rozczarowania postawą arbitra, ale stwierdził, że w głównej mierze brak zwycięstwa, to wina jego i kolegów z zespołu. - Szkoda, że arbiter podyktował rzut karny po faulu, który miał miejsce pół metra przed "szesnastką". Błędy sędziom jednak się zdarzają. To my zremisowaliśmy ten mecz. Mogliśmy trochę dłużej utrzymać się przy piłce, a nie umieliśmy jej wybić z pola karnego. Gdyby jeszcze raz udało się ją posłać na połowę rywala, to zgarnęlibyśmy trzy punkty. Narobiliśmy sobie smrodu w polu karnym i Jacek Kowalczyk zagrał ręką. Dla kibiców był to fajny i dramatyczny pojedynek. Niestety, my nadal jesteśmy w lesie - ocenił.
Co drużyna Odry może jeszcze zrobić, aby zimę spędzić w trochę lepszych nastrojach? - Wygrać w Bytomiu - odpowiedział doświadczony pomocnik znad czeskiej granicy. - Taka szansa jak w konfrontacji z "Jagą" już jednak się nie powtórzy. Mają trzy "oczka" więcej od nas i lepszy bilans bezpośrednich spotkań. Na koniec musimy być od nich o jeden punkt lepsi. Szkoda niewykorzystanej okazji, bo byliśmy w sobotę lepszym zespołem, który zagrał z wielkim zaangażowaniem. Zasłużyliśmy na wygraną. Remis to dla nas katastrofa - podsumował Woś.
Po spotkaniu nie krył rozczarowania postawą arbitra, ale stwierdził, że w głównej mierze brak zwycięstwa, to wina jego i kolegów z zespołu. - Szkoda, że arbiter podyktował rzut karny po faulu, który miał miejsce pół metra przed "szesnastką". Błędy sędziom jednak się zdarzają. To my zremisowaliśmy ten mecz. Mogliśmy trochę dłużej utrzymać się przy piłce, a nie umieliśmy jej wybić z pola karnego. Gdyby jeszcze raz udało się ją posłać na połowę rywala, to zgarnęlibyśmy trzy punkty. Narobiliśmy sobie smrodu w polu karnym i Jacek Kowalczyk zagrał ręką. Dla kibiców był to fajny i dramatyczny pojedynek. Niestety, my nadal jesteśmy w lesie - ocenił.
Co drużyna Odry może jeszcze zrobić, aby zimę spędzić w trochę lepszych nastrojach? - Wygrać w Bytomiu - odpowiedział doświadczony pomocnik znad czeskiej granicy. - Taka szansa jak w konfrontacji z "Jagą" już jednak się nie powtórzy. Mają trzy "oczka" więcej od nas i lepszy bilans bezpośrednich spotkań. Na koniec musimy być od nich o jeden punkt lepsi. Szkoda niewykorzystanej okazji, bo byliśmy w sobotę lepszym zespołem, który zagrał z wielkim zaangażowaniem. Zasłużyliśmy na wygraną. Remis to dla nas katastrofa - podsumował Woś.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów