Napastnik Zagłębia Sosnowiec wykorzystuje szansę
04.11.2009
Koźmiński trafił do Zagłębia latem. Poprzednio bronił barw sosnowieckiej drużyny w sezonie 2003/2004. Zanim wrócił na Stadion Ludowy grał między innymi w Ruchu Chorzów, GKS-ie Tychy oraz szkockim Peterhead FC. W bieżących rozgrywkach zagrał w pierwszym meczu sezonu. Koźmiński pojawił się na boisku w 75 minucie i od tamtej pory słuch po nim zaginął. Aż do 27 października kiedy to w pucharowym boju ze Stalą Stalowa Wola zmienił Michała Filipowicza. Kilka minut po wejściu ustalił wynik spotkania na 3-0. - Czekałem na szansę kilka miesięcy. Zastanawiałem się co jest ze mną nie tak, dlaczego nie gram. Mam nadzieję, że teraz dostanę więcej szans pokazania się - mówił po tamtym spotkaniu.
I szansę dostał. Kilka dni później znów w roli dżokera spisał się znakomicie. Sześć minut po wejściu na boisku w meczu z Czarnymi Żagań strzelił bramkę na 4-0. - Mam jeszcze dwa mecze aby udowodnić swoją wartość. Statystyki są niezłe. Trzy pojedynki, dwie bramki. Wiem, że przez niektórych zostałem już "odstrzelony”, ale liczę na to, że mój czas w Zagłębiu nie dobiegł końca. Spokojnie czekam na ostatnie potyczki - dodaje zawodnik, który w ostatnich tygodniach zyskał w oczach trenera Zagłębia, Piotra Pierścionka.
- Gdybym nie wierzył w Konrada, to nie chciałbym go mieć w kadrze. Niestety, po okresie przygotowawczym osiadł na laurach, na treningach nie prezentował tego co potrafi. Od pewnego czasu zaczął jednak solidnie zapieprzać i uwodnił, że zasługuje na szansę. Ma potencjał. Zapewne dostanie jeszcze kolejne szanse - mówi trener Zagłębia.
W kuluarach kilka dni temu Koźmiński otwierał listę graczy, którzy w przerwie zimowej mają opuścić zespół. Po tym, co ostatnio pokazuje można się jednak spodziewać, że jeszcze nie wszystko stracone. Nie jest tajemnicą, że Zagłębie przymierza się do sprowadzenia napastnika. Ktoś będzie musiał jednak najpierw opuścić zespół. Jeśli nie Koźmiński to niewykluczone, że Krzysztof Myśliwy…
I szansę dostał. Kilka dni później znów w roli dżokera spisał się znakomicie. Sześć minut po wejściu na boisku w meczu z Czarnymi Żagań strzelił bramkę na 4-0. - Mam jeszcze dwa mecze aby udowodnić swoją wartość. Statystyki są niezłe. Trzy pojedynki, dwie bramki. Wiem, że przez niektórych zostałem już "odstrzelony”, ale liczę na to, że mój czas w Zagłębiu nie dobiegł końca. Spokojnie czekam na ostatnie potyczki - dodaje zawodnik, który w ostatnich tygodniach zyskał w oczach trenera Zagłębia, Piotra Pierścionka.
- Gdybym nie wierzył w Konrada, to nie chciałbym go mieć w kadrze. Niestety, po okresie przygotowawczym osiadł na laurach, na treningach nie prezentował tego co potrafi. Od pewnego czasu zaczął jednak solidnie zapieprzać i uwodnił, że zasługuje na szansę. Ma potencjał. Zapewne dostanie jeszcze kolejne szanse - mówi trener Zagłębia.
W kuluarach kilka dni temu Koźmiński otwierał listę graczy, którzy w przerwie zimowej mają opuścić zespół. Po tym, co ostatnio pokazuje można się jednak spodziewać, że jeszcze nie wszystko stracone. Nie jest tajemnicą, że Zagłębie przymierza się do sprowadzenia napastnika. Ktoś będzie musiał jednak najpierw opuścić zespół. Jeśli nie Koźmiński to niewykluczone, że Krzysztof Myśliwy…
Polecane
II liga