Napastnik Zagłębia Sosnowiec: Spadliśmy z nieba do piekła
07.08.2011
- Ciężko na gorąco mówić dlaczego przegraliśmy. Na pewno trener nam zrobi podsumowanie. Każdy widział, że wyglądaliśmy blado. Ostatnim spotkaniem daliśmy kibicom i sobie dużo nadziei. Ten mecz pokazał, że jesteśmy na początku drogi i nie będzie tak łatwo, żeby z każdym wygrywać po 4:0. Czeka nas ogrom pracy. Im szybciej sobie zdamy z tego sprawę, tym szybciej staniemy się drużyną konkurencyjną - twierdzi Tomasz Szatan, piłkarz Zagłębia.
- Mogę powiedzieć za siebie, że na pewno nie byliśmy zbyt pewnie siebie po zwycięstwie z ROW-em Rybnik. Do każdego meczu podchodzimy w ten sam sposób, ale mam świadomość tego, jak młodzi jesteśmy. Średnia wieku w tym zespole wynosi 22 lata. Są więc duże wahania - dodaje.
- Można powiedzieć, że spadliśmy z nieba do piekła. Wychodzimy na prowadzenie po świetnej akcji, po świetnym strzale. Później brak koncentracji. Głupia bramka, ograli nas przy rzucie rożnym. W drugiej połowie, gdy lekko było widać naszą przewagę, nagle tracimy bramkę. Szczerze powiem, że nawet nie widziałem tej sytuacji. Widziałem tylko końcówkę, więc mogę się tylko domyślać, że tam był bardzo duży błąd naszego zawodnika - mówi z kolei Patryk Stefański, zdobywca jedynej bramki.
- Byliśmy przestrzegani przed Calisią, przed stałymi fragmentami gry i o tym, że będą kombinowali przy rzutach rożnych. Przysnęliśmy, pokarali nas i straciliśmy bramkę. W kolejnych meczach będziemy starali się grać swoje. To, co pokazaliśmy z ROW-em Rybnik. Fajne akcje, zaangażowanie. Wydaje mi się, że zaangażowania nie zabrakło, ale składnych akcji już tak. Pokazaliśmy w meczu z ROW-em, że stać nas na taką grę. Calisia być może była bardziej zdeterminowana, mocniej grała fizycznie i przerywała nasze ataki - kończy Stefański.
- Mogę powiedzieć za siebie, że na pewno nie byliśmy zbyt pewnie siebie po zwycięstwie z ROW-em Rybnik. Do każdego meczu podchodzimy w ten sam sposób, ale mam świadomość tego, jak młodzi jesteśmy. Średnia wieku w tym zespole wynosi 22 lata. Są więc duże wahania - dodaje.
- Można powiedzieć, że spadliśmy z nieba do piekła. Wychodzimy na prowadzenie po świetnej akcji, po świetnym strzale. Później brak koncentracji. Głupia bramka, ograli nas przy rzucie rożnym. W drugiej połowie, gdy lekko było widać naszą przewagę, nagle tracimy bramkę. Szczerze powiem, że nawet nie widziałem tej sytuacji. Widziałem tylko końcówkę, więc mogę się tylko domyślać, że tam był bardzo duży błąd naszego zawodnika - mówi z kolei Patryk Stefański, zdobywca jedynej bramki.
- Byliśmy przestrzegani przed Calisią, przed stałymi fragmentami gry i o tym, że będą kombinowali przy rzutach rożnych. Przysnęliśmy, pokarali nas i straciliśmy bramkę. W kolejnych meczach będziemy starali się grać swoje. To, co pokazaliśmy z ROW-em Rybnik. Fajne akcje, zaangażowanie. Wydaje mi się, że zaangażowania nie zabrakło, ale składnych akcji już tak. Pokazaliśmy w meczu z ROW-em, że stać nas na taką grę. Calisia być może była bardziej zdeterminowana, mocniej grała fizycznie i przerywała nasze ataki - kończy Stefański.
Polecane
II liga