Napastnik Ruchu Chorzów: Nie miałem szczęścia do szkoleniowców
19.12.2013
Dla Kuświka miniona runda jesienna wreszcie była udana. Można mieć nadzieje, że to przełom w jego karierze i wreszcie zacznie grać na miarę oczekiwań. - Wypada mieć nadzieję, że wreszcie nadszedł dla mnie moment przełomowy i będę strzelać kolejne bramki. Dostałem wsparcie od Jana Kociana. Przecież - przed wieńczącym rundę meczem w Lubinie - zdarzyły mi się cztery spotkania bez strzelonej bramki. A jednak nie zostałem posadzony na ławkę. To było dla mnie ważne, za to mu dziękuję. Odwdzięczam się najlepiej, jak potrafię: niezłą - wydaje mi się - grą i bramkami - podkreśla napastnik.
Już jednak wcześniej, za czasów trenera Zielińskiego, wydawało się, że Kuświk wystrzeli. To było po meczu w Gliwicach, gdzie strzelił dwie bardzo ważne bramki. - Też miałem taką nadzieję. Zabrakło jednak chyba wówczas tej konsekwencji i zaufania. Nie miałem szczęścia do szkoleniowców - wspomina.
Co mu pasuje u Kociana? - zadania, jakie dostaję do wykonania na boisku. Wymaga ode mnie gry tyłem do bramki i umiejętności przytrzymania piłki z przodu. Myślę, że wychodzi mi to dobrze. A jeśli dokładam do tego gole, to rewelacyjnie. Żałuję, że nie gramy dalej. Pogoda dopisuje, śniegu brak, a fajną formę złapaliśmy, każdy z nas indywidualnie wygląda dobrze - zaznacza Kuświk.
Już jednak wcześniej, za czasów trenera Zielińskiego, wydawało się, że Kuświk wystrzeli. To było po meczu w Gliwicach, gdzie strzelił dwie bardzo ważne bramki. - Też miałem taką nadzieję. Zabrakło jednak chyba wówczas tej konsekwencji i zaufania. Nie miałem szczęścia do szkoleniowców - wspomina.
Co mu pasuje u Kociana? - zadania, jakie dostaję do wykonania na boisku. Wymaga ode mnie gry tyłem do bramki i umiejętności przytrzymania piłki z przodu. Myślę, że wychodzi mi to dobrze. A jeśli dokładam do tego gole, to rewelacyjnie. Żałuję, że nie gramy dalej. Pogoda dopisuje, śniegu brak, a fajną formę złapaliśmy, każdy z nas indywidualnie wygląda dobrze - zaznacza Kuświk.
Polecane
Ekstraklasa