Napastnik Ruchu Chorzów jest... hodowcą gołębi pocztowych
08.11.2012
- Chyba nikt nie wie, że jestem hodowcą gołębi pocztowych. To moje największe hobby. Mam ich już około 150 sztuk, należę od dwóch lat do Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Hodowlę mam nieopodal Ostrowa Wielkopolskiego, na co dzień zajmuje się nimi mój dziadek. Mam już na koncie pierwsze sukcesy, ale na razie nie chcę się nimi chwalić, żeby nie zapeszyć - mówi.
Po przyjściu latem do Chorzowa nie było mu jednak łatwo przebić się do składu. - W ataku grają świetni piłkarze, strzelają bramki, więc normalne, że nowy musi czekać, pracować i szukać swojej szansy. Prawda jest jednak taka, że nie ma nic lepszego do wypromowania się niż strzelenie bramki - mówi.
Świetnym występem w Gliwicach nie zaprząta sobie już jednak głowy. - Popularni to są piłkarze na Zachodzie. Ja twardo stąpam po ziemi, nie zachłystuję się dwoma bramkami. Trochę żartów kolegów w szatni po meczu było, to sympatyczne, ale ja chciałbym już w piątek pokazać się ponownie z dobrej strony - kończy.
Po przyjściu latem do Chorzowa nie było mu jednak łatwo przebić się do składu. - W ataku grają świetni piłkarze, strzelają bramki, więc normalne, że nowy musi czekać, pracować i szukać swojej szansy. Prawda jest jednak taka, że nie ma nic lepszego do wypromowania się niż strzelenie bramki - mówi.
Świetnym występem w Gliwicach nie zaprząta sobie już jednak głowy. - Popularni to są piłkarze na Zachodzie. Ja twardo stąpam po ziemi, nie zachłystuję się dwoma bramkami. Trochę żartów kolegów w szatni po meczu było, to sympatyczne, ale ja chciałbym już w piątek pokazać się ponownie z dobrej strony - kończy.
Polecane
Ekstraklasa