Napastnik Odry Wodzisław strzelił jednego gola, a... zaliczył sobie dwa
17.10.2010
Rybski odegrał wczoraj pierwszoplanowe role w dwóch kluczowych momentach spotkania - najpierw sam wpisał się na listę strzelców, a później w ostatniej chwili przeszkodził w zdobyciu gola rywalom. - To była bardzo ładna akcja. Zacząłem ją od środka i rozrzuciłem piłkę na prawo. Poszło dośrodkowanie. Marcin Chmiest skoczył z obrońcą i bramkarzem, który jednak wypuścił piłkę z rąk. Dla niego mało ciekawa chwila, dla nas bardzo szczęśliwa - tak Rybski widział sytuację, po której pewnym strzałem uzyskał - jak się okazało - jedyne trafienie meczu.
Nie byłaby ono tak cenne, gdyby już w drugiej połowie nie znalazł się przed własną bramką, wybijając zmierzającą do niej futbolówkę. To była... interwencja dnia! - Podtrzymałem passę spotkań z czystym kontem Michała Buchalika, więc myślę, że należy mi się jakiś Powerade. A to zdarzenie zaliczam sobie to jako szóstą bramkę w lidze - śmiał się 25-latek.
Ale potem zbyt więcej powodów do uśmiechu już nie miał. Po chwili radości z cennej wygranej przyszło bowiem wrócić do szarej rzeczywistości. - Po meczu 30 osób wraca do domów i problemów. U każdego jest frustracja. Ja o sobie mogę powiedzieć, że od trzech miesięcy do tego wszystkiego dokładam - przyznał napastnik wodzisławian.
Nie byłaby ono tak cenne, gdyby już w drugiej połowie nie znalazł się przed własną bramką, wybijając zmierzającą do niej futbolówkę. To była... interwencja dnia! - Podtrzymałem passę spotkań z czystym kontem Michała Buchalika, więc myślę, że należy mi się jakiś Powerade. A to zdarzenie zaliczam sobie to jako szóstą bramkę w lidze - śmiał się 25-latek.
Ale potem zbyt więcej powodów do uśmiechu już nie miał. Po chwili radości z cennej wygranej przyszło bowiem wrócić do szarej rzeczywistości. - Po meczu 30 osób wraca do domów i problemów. U każdego jest frustracja. Ja o sobie mogę powiedzieć, że od trzech miesięcy do tego wszystkiego dokładam - przyznał napastnik wodzisławian.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku