Napastnik Dolcanu ma do siebie pretensje. "Gdybym trafił, to…”

09.05.2012
- Na początku drugiej połowy stanąłem przed szansą strzelenia gola na 3-2. Gdyby się udało - ten mecz mógłby się inaczej skończyć - stwierdził po meczu Maciej Tataj. Na koniec jednak rzucił: - Piast wygrał zasłużenie.
- Początek zdecydowanie należał do Piasta. To zresztą widać po trzech golach, które szybko strzelili. Później nieco zmniejszyliśmy rozmiary tego prowadzenia i w czasie przerwy trener mobilizował nas. Mówił, że to jeszcze nie koniec, że jeszcze jest sporo do zrobienia w tym meczu. I rzeczywiście - mieliśmy swoje sytuacje, mogliśmy namieszać… - relacjonował piłkarz.

Tym, który mógł rozstrzygnąć losy tego spotkania był jednak on sam. - Mam do siebie pretensje za sytuację, przed którą stanąłem na początku drugiej połowy. Gdybym to trafił to mecz mógłby się inaczej skończyć. Jednak uderzyłem zbyt lekko i obrońca wybił piłkę z bramki - kręcił głową Tataj.

Dolcan był kolejną już drużyną, która napsuła gliwiczanom sporo krwi i sprawiła nerwową końcówkę. - Przeważaliśmy pod koniec spotkania… Nie mogliśmy jednak zrealizować swoich planów, bo na drodze stanęła nam czerwona kartka - powiedział piłkarz. - Przegraliśmy, a raczej Piast zasłużenie wygrał. W drugiej odsłonie meczu strzeliliśmy tylko jednego gola - zakończył były piłkarz Korony Kielce.
autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również