Najważniejsze dni w nowej historii Ruchu

06.05.2009
Mogą zdobyć Puchar Polski i wywalczyć przepustkę do europejskich pucharów, a równie dobrze spaść do I ligi. Przed klubem z Chorzowa najważniejsze tygodnie, odkąd zarządzają nim obecni ludzie.
Już w czwartek dojdzie do rewanżowego meczu półfinału Pucharu Polski. Po raz ostatni "Niebiescy" po to trofeum sięgnęli w 1996 roku i był to ostatni duży sukces śląskiej piłki. Rozgrywki pucharowe miały być priorytetem, ale nie są z powodu marnej liczby punktów zdobytych wiosną. - Musimy bronić ligi i na tym skupić swoją uwagę. Nie możemy pozwolić, aby tradycja została zszargana - zaznacza Wojciech Grzyb.

Zimą Ruch miał nad strefą spadkową osiem punktów przewagi. Dystans stopniał do ledwie dwóch "oczek"! - Wcześniej zespoły zagrożone spadkiem grały pod nas, tracąc punkty. Ostatnio się to zmieniło - wskazuje Krzysztof Nykiel. Chorzowianie plują sobie w brodę, bo sami wzbogacili konta najgroźniejszych rywali. - Cracovia i Górnik gonią, dlatego nasza sytuacja nie jest wesoła. Nawet remis w Poznaniu nie może cieszyć, a jedynie zmotywować przed kolejnymi meczami - uważa Łukasz Janoszka.

Z podobnego założenia wychodzi Rafał Grodzicki. - Punkt zdobyty z Lechem będzie miał jakąś wartość, tylko jeśli wygramy najbliższe spotkanie  z Piastem Gliwice - podkreśla podstawowy obrońca, a jeszcze dalej patrzy jego kolega z zespołu. - Przed nami trzy kluczowe mecze w lidze, czyli z Piastem, Arką i ŁKS-em. Musimy w nich zdobyć, jeśli nie dziewięć, to przynajmniej siedem punktów, aby nie dopuścić do sytuacji, że w ostatnie kolejce pojedziemy do Warszawy, aby walczyć "na noże". My o utrzymanie, a Legia o mistrzostwo - przestrzega Nykiel.

Na chwilę obecną można robić różne symulacje, ale i tak tylko jedno jest pewne. - Nie możemy liczyć na inne zespoły, bo źle się to skończy - stwierdza Grodzicki.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również